-June-RM przytulał mnie i próbował uspokoić-Wszystko będzie dobrze.. Po burzy zawsze wychodzi słońce.. Malutka-nadal płakałam jak małe dziecko.
*Rap Monster*
Kiedy reszta poprosiła mnie, żebym poszedł po June zrobiłem to bez wahania. Strasznie mi się podobała. Nigdy nie wierzyłam w coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia, ale kiedy ją zobaczyłem.. Jakby coś mnie trafiło prosto z nieba... Jakby wszechświat tego chciał. Wszedłem do domu i od razu wszedłem do salonu. Siedziała na sofie z telefonem w dłoniach. Płakała, nie wiedziałem co mam zrobić, więc podszedłem do niej.
Teraz staliśmy na środku salonu przytuleni. Ciszę między nami przerywało szlochanie June i mój wibrujący telefon.
-Odbierz-odezwała się zachrypniętym od płaczu głosem.
-To nic ważnego-powiedziałem.
-To pewnie któryś z chłopaków, odbierz-upierała się. Odsunęła się ode mnie, żebym mógł spokojnie wyjąć telefon.
-Tak Kookie? Mhm, zaraz będziemy-powiedziałem szybko i się rozłączyłem. Spojrzałem na June, oczy miała czerwone i przeszklone-Słuchaj-zacząłem niepewnie-Jeśli nie masz ochoty iść możemy zostać..
-Nie.. Nie wiem czy to dobry pomysł, żebyśmy zostali we dwójkę
-Czemu?-trochę zabolało.
-Nasze relacje nie są dobre...-powiedziała cicho.
-Ale mogą być...-upierałem się-Kto to?-wskazałem na telefon.
-Ashton-June wzięła głęboki wdech.
-Twój chłopak?-wszystko we mnie zawrzało.
-Nie.. To był mój przyjaciel-znowu zbierało się jej na płacz.
-Był? Musiał być pieprzonym idiotą, że się od ciebie odsunął-burknąłem.
-On nie żyje!-krzyknęła i na jej policzkach znowu pojawiły się łzy, a mnie zupełnie zatkało.
*Suga*
-Co z nimi?-zapytałem zdenerwowany,
-Uspokój się-powiedział Jimin.
-Jest już po czasie-odparłem.
-Wesołe miasteczko ci nie ucieknie-powiedział dość kąśliwe J-Hope. Spojrzałem na niego ostrym wzrokiem.
-Suga, bracie-zaczął Jin, ale machnąłem ręką, żeby sobie darował. Denerwowało mnie to, że Kookie biega za Yonką, a RapMon June. Owszem były ładne, miłe i znały się na tym co robią, ale nic więcej o nich nie wiemy. Poza tym Yonka po pijaku mówiła coś o jakiś dragach, kolesiach, którzy im zagrażają. Nie chce, żeby wciągnęły nas w swoje gierki. Chłopaków mogłoby to zabić. Bardzo je lubią, ja też je lubię, ale uważam, że dystans powinien być zachowany.
-Suga?-z zamyślenia wyrwał mnie głos Jin'a.
-Tak?-odwróciłem się do niego.
-Idą-wskazał na dwójkę osób idących w naszą stronę.
-Nareszcie!-krzyknąłem do nich.
*June*
-Nareszcie!-krzyknął Suga.
-Sorki, że musieliście czekać-rzuciłam cicho.
-June?-Yonka podeszła do mnie-Płakałaś?
-Nie-spojrzałam na swoje buty-Jest ok-wymusiłam uśmiech.
-Coś między wami zaszło? Jakaś kłótnia?-zapytał poważnie Jimin.
-Wszystko w porządku stary-odpowiedział Kim, poklepał go po plecach i dołączył do chłopaków.
Yonka patrzyła na mnie pytająco.
-Jest dobrze-powiedziałam i poszłam za chłopakami zanim zdążyła coś powiedzieć.
***
Wyjście do wesołego miasteczka okazało się trafionym pomysłem. Zupełnie się wyluzowałam i przestałam myśleć o tym co się stało w domu. Jin zwymiotował na rollercoasterze. Było to dość zabawne, bo pierwsza lepsza górka i chłopak odpadł. Jimin z Sugą posmakowali jedzenia chyba z każdej możliwej budki. J-Hope podchodził do każdego stoiska i wszędzie gdzie było trzeba coś zrobić, żeby dostać nagrodę on to robił. Yonka z Kookim gruchali jak dwa gołąbeczki, a ja z RM graliśmy na każdej maszynie jaką spotkaliśmy, byliśmy na tylu karuzelach, rollercoasterach, że już nie mogę ich zliczyć.
-Jest świetnie-powiedziałam szczerze do Kim'a kiedy kupowaliśmy watę cukrową.
-Podoba ci się?-na jego twarzy pojawił się uśmiech-Dziękuję-powiedział do sprzedawczyni i odeszliśmy w stronę ławeczek na uboczu wesołego miasteczka.
-Tak-uśmiechnęłam się-Dziękuję.
-Za co?-zapytał zaskoczony.
-Że mnie wyciągnąłeś z domu...-przerwałam-Że przyszedłeś po mnie.
-Nie ma za co malutka-powiedział-Mogę o coś zapytać?
-Tak-powiedziałam z buzią zapchaną watą zupełnie nie spodziewając się pytania.
-Jak on zginął?-zapytał szybko, a ja zaczęłam kaszleć-June?! Okay?-przerażenie miał wymalowane na twarzy.
-Tak-wykaszlałam, wzięłam głęboki oddech-Miał wypadek na motorze-zacisnęłam dłonie-Lubił się popisywać.. Nie zauważył samochodu.. Nie miał kasku.. Zginął na miejscu-powiedziałam szybko, jakby to miało ukoić mój ból.
-Przepraszam-zaczął.
-W porządku-odpowiedziałam i złapałam go za rękę-Masz prawo wiedzieć... Skoro mamy spędzać całe dnie razem-uśmiechnęłam się.
-Tak.. Następny tydzień to będzie jazda-zaczął.
-Nie rozmawiajmy o pracy, mamy wolne.
-Masz rację-przyznał-Yonka mówiła ci coś o Jungkook'u?
-Czemu pytasz?-spojrzałam na niego.
-Strasznie mu się podoba i boi się zacząć ten temat.
-Yonka się w nim kocha-zasłoniłam sobie usta-Nie powinnam ci tego mówić.
-Spokojnie-powiedział łagodnie-Wyjdzie im to na dobre-na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech.
-Planujesz coś?
-Może-wstał-Chodź, idziemy teraz do nas-wyciągnął do mnie rękę. Po krótkiej chwili złapałam za nią i poszliśmy w stronę reszty BTS i Yonki.
***
*Jimin*
-Słuchajcie-zaczął Suga kiedy otworzyliśmy piwa u nas w domu-Mamy sobie coś do wyjaśnienia..-spojrzał na dziewczyny.
-Nie rozumiem-zaczęła June.
-NIE!-przerwał jej-To ja nie rozumiem.. Mamy być przyjaciółmi, więc powinniśmy być szczerzy wobec siebie, więc wytłumaczcie nam o co chodzi z tymi dragami-jego ton był oschły, ale chwila.. Z jakimi dragami? Na twarzy chłopaków wymalowało się zaskoczenie.
-Yonka?-spojrzałem na nią, potem na Kookiego-June? Wyjaśnicie nam to?
*June*
Ścięło mnie... Skąd Suga o tym wie? Tylko my i Adeleide o tym wiedziałyśmy.
-To nie tak-zaczęła Yonka.
-Jesteście ćpunkami?-zapytał bezpośrednio Jin.
-Nie-odpowiedziała szybko.
-To o co chodzi?-J-Hope był wyraźnie zły-Bierzecie tak?
-To dlatego uciekłyście z LA, aż tu?-spojrzałam na V.
-NIGDY nie brałyśmy!-Yonka była coraz bardziej zła.
-Innego wytłumaczenia nie widzę-powiedział Suga.
-Skąd w ogóle o tym wiesz?-zapytałam.
-HA! Czyli jednak coś jest!-krzyknął Jimin-Nie wierzę, że wy bierzecie!
-Wytłumaczcie to-V spojrzał na nas błagalnym wzrokiem.
-JAKBYŚCIE NAM DALI DOJŚĆ DO SŁOWA TO BYM WAM TO WYTŁUMACZYŁA! ALE WY MACIE SWOJE TEORIE, WIĘC JA DO STĄD WYCHODZĘ!-wykrzyczałam im w twarz.
-ĆPUNKI!-syknął Jin.
-Fiut-odgryzłam się. Spojrzałam na Yonkę, która patrzyła na Kookiego, on natomiast na nią nie spojrzał. Złapałam ją za rękę i wyciągnęłam stamtąd nie patrząc na RM.
***
Leżałam w swoim łóżku zastanawiając się skąd Suga o tym wie. Wzięłam telefon, żeby sprawdzić która godzina. Było przed trzecią nad ranem. Chciałam odłożyć telefon, ale dostałam sms'a.
RM:Powiedz, że to nieprawda?
June:Zależy co...
RM:Bierzecie?
June:NIGDY!
RM:To o co chodzi? Chłopacy są załamani, Suga z Jinem snują jakieś teorie(w które sami nie wierzą) Kooki zamknął się w pokoju zaraz po waszym wyjściu, a ja... Ja nie wiem co ze mną.. Czuję, że się zawiodłem.. Nie wiem czemu.. Skoro tak naprawdę nic o Tobie nie wiem..
June:Sam powiedziałeś, że możemy się lepiej poznać, trochę zaufania.
RM:June? Jak mam ufać komuś kogo znam parę dni?
RM:June? Nie obrażaj się..
RM:Chce cię poznać, ale pojawiacie się znikąd, mieszacie nam w głowie...
June:Nikomu nie mieszamy w głowie.
RM:Mówisz serio? Nie widzisz jak Kooki szaleje za Yonką? Jak wszyscy byliby w stanie za was zabić? Nie widzisz tego, że się w Tobie cholernie zakochałem?
June:Nie da się kochać kogoś, kogo się nie zna.
Odłożyłam telefon. Nie chciałam mu tego napisać, ale zabolało mnie to co powiedział. Najpierw nas oskarżyli, nie dali dojść do słowa, a teraz Kim ma czelność oskarżać nas, że to my namieszałyśmy im w głowie... Pieprzone gnojki.
sobota, 18 lutego 2017
Rozdział 3.
-Yonka, gdzie są jakieś tabletki na ból głowy? - wczoraj ewidentnie za dużo wypiłam i pęka mi głowa. Akurat dzisiaj, kiedy mamy swój pierwszy dzień w pracy. BTS ma wywiad, a my mamy jechać tam z nimi.
-W górnej szafce przy lodówce - odpowiedziała wchodząc do kuchni. Dziewczyna miała włosy upięte w koka na środku głowy, a na sobie miała czarną koszulkę, którą związała, czarne spodenki z wysokim stanem i białe buty nike.
-Jest aż tak ciepło? - zapytałam zaskoczona jej strojem.
-Nawet gorzej-odrzekła-Idź się ogarnij.
Wzięłam butelkę wody i poszłam do swojej łazienki. Ogarnęłam się dość szybko. Włosy spięłam w wysoki kucyk, założyłam czarną bluzkę z odważnym dekoltem, który ozdabiały sznurki(idk jak to nazwać), trochę większe jeansowe spodenki i niebieskie trampki. Włosy przeczesałam palcami, zabrałam swoje rzeczy i zeszłam do garażu.
-Który pierwszy?-zapytała Yonka patrząc na chłopaków-Suga?
-Jimin-odparł szybko chłopak.
-Jin? - spojrzałam na niego-Jesteśmy we dwie, tak pójdzie szybciej - chłopak uśmiechnął się ciepło i posłusznie usiadł przed wielkim lustrem. Pomalowanie i wystylizowanie chłopaków zajęło nam dobrą godzinę. Skutecznie unikałam Rap Monstera. Nie bardzo pamiętałam co się wydarzyło wczorajszego wieczoru. Pamiętam urywki. Ja, RM, łazienka, wymiotowanie, droga do domu i dalej nic.
-June? - tylko nie to, czego on chce.
-Tak?-zapytałam nie odwracając się w jego stronę.
-Chciałem ci powiedzieć, żebyś nie przejmowała się tym, że zwymiotowałaś wczoraj-powiedział spokojnie Kim.
-Ja się nie przejmuję - rzuciłam pewnie nadal na niego nie patrząc - Przynajmniej się nie pocałowaliśmy.
-Nie sądzę, żeby nasz pocałunek był czymś, czego byś żałowała-zdenerwował się.
-Wybacz, nie całuję się z chłopakami, których znam jeden dzień - syknęłam.
-BTS! Wchodzicie-naszą wymianę zdań przerwał reżyser. Całe szczęście, bo nie wiem jak by się to skończyło.
-Dokończymy tą rozmowę później-powiedział pewnie i wyszedł za resztą zespołu.
-Dziewczyny-odezwała się nasza szefowa-Macie dziś wolne, cały weekend również-powiedziała ciepło i wyszła zanim jej podziękowałyśmy.
-W takim razie jakie plany?-zapytała Yonka pakując kosmetyki.
-Myślę, że poszukam jakiejś dobrej siłowni.
-June, nie musisz już ćwiczyć-brunetka przerwała swoje zajęcie.
-Wiem, ale chce-uśmiechnęłam się próbując ją uspokoić. Przecież nie powiem jej, że nie planuję zostać tu długo i chce wrócić do USA.
-Okay, a ja może wyciągnę chłopaków na miasto...-przerwała-Albo do wesołego miasteczka! Słyszałam, że są tutaj świetne i zupełnie nie równają się z tymi w LA-powiedziała podekscytowana.
-Świetnie-rzuciłam-Jedziemy do domu?-pokiwała mi w odpowiedzi i poszłyśmy szybkim krokiem do windy.
Znalazłam w pobliżu świetną siłownię. Instruktorzy są mili, jest dużo sprzętu, czego można chcieć więcej? Otworzyłam drzwi od domu i rzuciłam torbę w przedpokoju.
-Yonka! Wróciłam!-krzyknęłam wchodząc do salonu-Yonka?-spojrzałam do kuchni i zobaczyłam kartkę na blacie-"Jestem u chłopaków o 18 idziemy do wesołego miasteczka, czekamy na ciebie. Yonka xx"-przeczytałam liścik-Oo nie.. Nie ma nawet takiej opcji-wyrzuciłam wiadomość do kosza i rzuciłam się na sofę.
Z drzemki wyrwał mnie telefon.
-Halo?
-June? Tu Jin, idziesz z nami?-po drugiej stronie usłyszałam roześmiany głos chłopaka.
-Oh.. Nie, jestem zmęczona-chciałam jak najszybciej skończyć tą rozmowę.
-Nie daj się prosić-usłyszałam J-Hope'a.
-Nie, naprawdę.. Dopiero co wróciłam z siłowni..-próbowałam znaleźć odpowiednią wymówkę.
-Fantastycznie, w takim razie chwila relaksu ci się przyda!-krzyknął V.
-Mam się relaksować tam gdzie jest głośno, pełno ludzi i każdy się na ciebie pcha?-zapytałam zirytowana.
-Oczywiście, zabawa to najlepsze co może być-odparł Jimin.
-Do cholery z kim ja rozmawiam?!-podniosłam głos.
-Z BTS-krzyknęli chórem.
-Pieprzone dowcipnisie-syknęłam.
-Świetnie w takim razie za 10 minut jesteśmy po ciebie-rzucił Suga i się rozłączył, rozłączyli.
-UH! PIEPRZYĆ WAS!-rzuciłam telefonem o fotel w nadziei, że to wyładuje moje zdenerwowanie, ale się myliłam. Wściekła poszłam na górę. Dobrze, że wzięłam prysznic na siłowni, bo dali mi dziesięć minut. Postanowiłam się nie malować, włosy uczesałam w niechlujny warkocz, założyłam czarną, wciąganą bluzę z napisem "Stay strong". Dostałam ją na koncercie Demi, na którym byliśmy z klasą w ramach "pożegnania". Strasznie przypomina mi Ashtona. To właśnie od niego ją dostałam. Do tej pory pamiętam jak przyniósł mi szczęśliwy bluzę o dwa rozmiary za dużą, ale to było nie ważne. Najważniejsze było to, że była właśnie od niego. Do bluzy założyłam czarne jeansowe spodnie, standardowo czerwone converse'y i skórzany mały plecak. Wrzuciłam portfel, papierosy, wzięłam telefon i zeszłam na dół. Moje myśli cały czas krążyły wokół mojego przyjaciela z LA. Zginął na motorze 3 dni po koncercie. Znaliśmy się od dziecka, mogę powiedzieć, że go kochałam. Jednak on nigdy się o tym nie dowiedział. Czekając na resztę włączyłam moje i jego zdjęcie na telefonie.
-Strasznie za tobą tęsknię-powiedziałam cicho. Łzy same mi napływały do oczu. Nie mogłam się powstrzymać. Jedna łza, druga, trzecia. Pociągnęłam nosem. Obiecałam sobie, że nie będę już płakać, ale tak bardzo mi go brakuje. Każdego dnia myślę o nim, o tym jakby to było gdyby on żył. Czy byłabym teraz dalej w LA, a może w Miami? Bylibyśmy razem? Mieszkali? Może mieli dzieci i psa.
-June?-ktoś dotknął delikatnie mojego ramienia, a ja wystraszona podskoczyłam i odwróciłam się-Wszystko dobrze?-Kim stał nade mną z wyraźną troską na twarzy.
-Nic nie jest dobrze-odparłam zapłakana, a on mnie przytulił.
-W górnej szafce przy lodówce - odpowiedziała wchodząc do kuchni. Dziewczyna miała włosy upięte w koka na środku głowy, a na sobie miała czarną koszulkę, którą związała, czarne spodenki z wysokim stanem i białe buty nike.
-Jest aż tak ciepło? - zapytałam zaskoczona jej strojem.
-Nawet gorzej-odrzekła-Idź się ogarnij.
Wzięłam butelkę wody i poszłam do swojej łazienki. Ogarnęłam się dość szybko. Włosy spięłam w wysoki kucyk, założyłam czarną bluzkę z odważnym dekoltem, który ozdabiały sznurki(idk jak to nazwać), trochę większe jeansowe spodenki i niebieskie trampki. Włosy przeczesałam palcami, zabrałam swoje rzeczy i zeszłam do garażu.
-Który pierwszy?-zapytała Yonka patrząc na chłopaków-Suga?
-Jimin-odparł szybko chłopak.
-Jin? - spojrzałam na niego-Jesteśmy we dwie, tak pójdzie szybciej - chłopak uśmiechnął się ciepło i posłusznie usiadł przed wielkim lustrem. Pomalowanie i wystylizowanie chłopaków zajęło nam dobrą godzinę. Skutecznie unikałam Rap Monstera. Nie bardzo pamiętałam co się wydarzyło wczorajszego wieczoru. Pamiętam urywki. Ja, RM, łazienka, wymiotowanie, droga do domu i dalej nic.
-June? - tylko nie to, czego on chce.
-Tak?-zapytałam nie odwracając się w jego stronę.
-Chciałem ci powiedzieć, żebyś nie przejmowała się tym, że zwymiotowałaś wczoraj-powiedział spokojnie Kim.
-Ja się nie przejmuję - rzuciłam pewnie nadal na niego nie patrząc - Przynajmniej się nie pocałowaliśmy.
-Nie sądzę, żeby nasz pocałunek był czymś, czego byś żałowała-zdenerwował się.
-Wybacz, nie całuję się z chłopakami, których znam jeden dzień - syknęłam.
-BTS! Wchodzicie-naszą wymianę zdań przerwał reżyser. Całe szczęście, bo nie wiem jak by się to skończyło.
-Dokończymy tą rozmowę później-powiedział pewnie i wyszedł za resztą zespołu.
-Dziewczyny-odezwała się nasza szefowa-Macie dziś wolne, cały weekend również-powiedziała ciepło i wyszła zanim jej podziękowałyśmy.
-W takim razie jakie plany?-zapytała Yonka pakując kosmetyki.
-Myślę, że poszukam jakiejś dobrej siłowni.
-June, nie musisz już ćwiczyć-brunetka przerwała swoje zajęcie.
-Wiem, ale chce-uśmiechnęłam się próbując ją uspokoić. Przecież nie powiem jej, że nie planuję zostać tu długo i chce wrócić do USA.
-Okay, a ja może wyciągnę chłopaków na miasto...-przerwała-Albo do wesołego miasteczka! Słyszałam, że są tutaj świetne i zupełnie nie równają się z tymi w LA-powiedziała podekscytowana.
-Świetnie-rzuciłam-Jedziemy do domu?-pokiwała mi w odpowiedzi i poszłyśmy szybkim krokiem do windy.
Znalazłam w pobliżu świetną siłownię. Instruktorzy są mili, jest dużo sprzętu, czego można chcieć więcej? Otworzyłam drzwi od domu i rzuciłam torbę w przedpokoju.
-Yonka! Wróciłam!-krzyknęłam wchodząc do salonu-Yonka?-spojrzałam do kuchni i zobaczyłam kartkę na blacie-"Jestem u chłopaków o 18 idziemy do wesołego miasteczka, czekamy na ciebie. Yonka xx"-przeczytałam liścik-Oo nie.. Nie ma nawet takiej opcji-wyrzuciłam wiadomość do kosza i rzuciłam się na sofę.
Z drzemki wyrwał mnie telefon.
-Halo?
-June? Tu Jin, idziesz z nami?-po drugiej stronie usłyszałam roześmiany głos chłopaka.
-Oh.. Nie, jestem zmęczona-chciałam jak najszybciej skończyć tą rozmowę.
-Nie daj się prosić-usłyszałam J-Hope'a.
-Nie, naprawdę.. Dopiero co wróciłam z siłowni..-próbowałam znaleźć odpowiednią wymówkę.
-Fantastycznie, w takim razie chwila relaksu ci się przyda!-krzyknął V.
-Mam się relaksować tam gdzie jest głośno, pełno ludzi i każdy się na ciebie pcha?-zapytałam zirytowana.
-Oczywiście, zabawa to najlepsze co może być-odparł Jimin.
-Do cholery z kim ja rozmawiam?!-podniosłam głos.
-Z BTS-krzyknęli chórem.
-Pieprzone dowcipnisie-syknęłam.
-Świetnie w takim razie za 10 minut jesteśmy po ciebie-rzucił Suga i się rozłączył, rozłączyli.
-UH! PIEPRZYĆ WAS!-rzuciłam telefonem o fotel w nadziei, że to wyładuje moje zdenerwowanie, ale się myliłam. Wściekła poszłam na górę. Dobrze, że wzięłam prysznic na siłowni, bo dali mi dziesięć minut. Postanowiłam się nie malować, włosy uczesałam w niechlujny warkocz, założyłam czarną, wciąganą bluzę z napisem "Stay strong". Dostałam ją na koncercie Demi, na którym byliśmy z klasą w ramach "pożegnania". Strasznie przypomina mi Ashtona. To właśnie od niego ją dostałam. Do tej pory pamiętam jak przyniósł mi szczęśliwy bluzę o dwa rozmiary za dużą, ale to było nie ważne. Najważniejsze było to, że była właśnie od niego. Do bluzy założyłam czarne jeansowe spodnie, standardowo czerwone converse'y i skórzany mały plecak. Wrzuciłam portfel, papierosy, wzięłam telefon i zeszłam na dół. Moje myśli cały czas krążyły wokół mojego przyjaciela z LA. Zginął na motorze 3 dni po koncercie. Znaliśmy się od dziecka, mogę powiedzieć, że go kochałam. Jednak on nigdy się o tym nie dowiedział. Czekając na resztę włączyłam moje i jego zdjęcie na telefonie.
-Strasznie za tobą tęsknię-powiedziałam cicho. Łzy same mi napływały do oczu. Nie mogłam się powstrzymać. Jedna łza, druga, trzecia. Pociągnęłam nosem. Obiecałam sobie, że nie będę już płakać, ale tak bardzo mi go brakuje. Każdego dnia myślę o nim, o tym jakby to było gdyby on żył. Czy byłabym teraz dalej w LA, a może w Miami? Bylibyśmy razem? Mieszkali? Może mieli dzieci i psa.
-June?-ktoś dotknął delikatnie mojego ramienia, a ja wystraszona podskoczyłam i odwróciłam się-Wszystko dobrze?-Kim stał nade mną z wyraźną troską na twarzy.
-Nic nie jest dobrze-odparłam zapłakana, a on mnie przytulił.
piątek, 17 lutego 2017
Rozdział 2.
-Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł-powiedziałam wyciągając z lodówki wodę.
-Przesadzasz trochę, mamy z nimi pracować, spędzać z nimi całe dnie, musimy ich poznać-Yonka była zdenerwowana moim zachowaniem-Poza tym są słodcy, widziałam Jungkooka?-na jej twarzy pojawiły się rumieńce.
-Czy on ci się podoba?-zaczęłam kaszleć, nie mówi mi się takich rzeczy przy jedzeniu.
-Nie!-krzyknęła-Oszalałaś? Nawet go nie znam..-zawahała się-No może trochę.. Bardzo widać?
-Pewnie, że nie.. Pod warunkiem, że jest przyzwyczajony do bawienia się włosami i szczerzenia się do niego-odpowiedziałam ze zgryźliwym uśmiechem, a w odpowiedzi dostałam z makaronu od spaghetti-YONKA!-wrzasnęłam, na co dziewczyna zaczęła się śmiać.
-Lepiej powiedz coś o Rap Monsterze?
-To jest Kim-odparłam, a brunetka spojrzała na mnie pytająco-Nie będę tak na niego mówiła, to głupie.
-Sama jesteś głupia-rzuciła obrażona i poszła się szykować na wieczorną imprezę, na którą zaprosili nas chłopacy.
Siedziałam przed toaletką kończąc lekki makijaż. Postawiłam na bordowe usta, która świetnie pasowały do sukienki, przylegającej do ciała, która sięgała mi do łydek, bordowej koszuli w kratę przewiązanej na biodrach i czerwonych trampek.
-Gotowa?-Yonka weszła do mojego pokoju bez pukania. Miała lekko pofalowane włosy, sukienkę idealnie dopasowaną do jej figury i jeansową kurtkę.
-Tak możesz wejść-odparłam lustrując ją-Nie za wysokie buty?-zapytałam widząc ją w szpilkach-To tylko domówka.
-Nie ważne, zawsze trzeba ładnie wyglądać-uśmiechnęła się zadziornie.
-Mam wrażenie, że jest tam jedna osoba, na której chcesz zrobić szczególne wrażenie
-Uh, ty i te twoje domysły, chodź już lepiej-odwróciła się napięcie i wyszła, zaczęłam się śmiać i wyszłam za nią.
-Mieszkają obok nas, to już jest przegięcie-rzuciłam wściekła stojąc przed drzwiami BTS.
-Mama mówiła, że to porządna dzielnica, przy każdym wjeździe na nią są przecież bramki, nie wpuszczają tu nikogo-Yonka próbowała mi to wytłumaczyć, ale ja miałam swoje przekonanie.
Zapukałam do drzwi. Długo nie czekałyśmy aż ktoś je otworzy.
-Woooo, dziewczyny! HEJ!-V uściskał nas mocno i weszłyśmy do środka, gdzie uderzył nas mocny bit, zapach alkoholu i papierosów.
-Witam nasze złotka-rzucił Suga
-No cześć-odparła radośnie Yonka.
-Chcieliśmy wam przedstawić Alice-powiedział Jimin-To nasza przyjaciółka. Alice to jest June i Yonka, nasze nowe najlepsze przyjaciółki-powiedział z szerokim uśmiechem. Alice była dość mocna pomalowana, miała na sobie krótką bluzkę, jeśli nie nazwać tego stanikiem, strasznie krótką spódniczkę, a jej buty spokojnie były dwa razy wyższe od butów mojej kuzynki.
-Miło mi was poznać-powiedziała obrzydliwie słodkim głosem.
-Nam ciebie też-rzuciłam ze sztucznym uśmiechem i wyminęłam ją kierując się do kuchni po jakieś piwo. Po chwili znalazłam to czego szukałam.
-Piwo? Panna idealna pija takie mocne trunki?-odwróciłam się i ujrzałam Rap Monstera.
-Nie nazywaj mnie tak-rzuciłam oschle.
-Czyżby ci to przeszkadzało?-na jego twarzy malowało się rozbawienie.
-Ty mi przeszkadzasz.
-Nie musisz być niemiła-nadal się uśmiechał.
-A ty nie musisz być za to sztucznie miły-uśmiechnęłam się tak chamsko jak tylko potrafiłam.
-Jaki masz problem?-zapytał już trochę zirytowany.
-Znam takich jak ty o dzieciństwa, więc nie licz na to, że będę ci usługiwała-postawiłam piwo dość mocno na blacie.
-Za to ci płacą.
-Płacą mi za robienie z ciebie kobiety przez makijaż, chociaż sądzę, że wcale ten makijaż nie jest ci potrzebny-powiedziałam i zaraz tego pożałowałam, chociaż nie dałam po sobie tego poznać, że lekko się spięłam. Kim przysunął się do mnie tak, że nasze twarze dzieliły centymetry.
-Słuchaj-przeciągnął palcem po wardze-Możesz być dla mnie chamska, oschła i zimna, ale pamiętaj, ja zawsze dostaje to czego chce-przysunął się bliżej-A chce ciebie-szepnął tak cicho, że tylko ja go słyszałam. W tym samym momencie do kuchni wparowała Alice, a Kim się odsunął ode mnie jak szybko się dało.
-Rapiiii! Kotku!-krzyknęła słodko, a mnie aż skręciło w żołądku.
-Alice-odparł miło, lecz dało się wyczuć napięcie w jego głosie.
-J-Hope cię szuka-uśmiechnęła się ukazując rządek idealnych zębów.
-Już idę, przepraszam-kiwnął w moją stronę i wyszedł. Przewróciłam oczami i ruszyłam w stronę wyjścia, ale drogę zastawiła mi Alice.
-Maleńka-syknęła mi do ucha-Odpieprz się od niego-zawrzało we mnie-On jest mój.
-Maleńka?-zapytałam-Słuchaj plastikowa szmato-odsunęłam się od niej-Nie zaczynaj ze mną, bo przegrasz. Nie równasz się ze mną w niczym. Jesteś taka jak wszystkie, wytapetowana, pokręcisz dupą i myślisz, że każdy cię kocha, a tak naprawdę pokazujesz jaka jesteś zakompleksiona, nie nadajesz się do tego świata, więc odsuń się i nie wchodź mi w drogę, dobrze?-uśmiechnęłam się.
-Ty pieprzona żmijo!-krzyknęła i chciała się na mnie rzucić, ale odsunęłam się i wpadła na blat. Zobaczyłam, że za nią stał Jungkook z Sugą. Zrobiło mi się dość głupio i chciałam zacząć się tłumaczyć, ale nie bardzo wiedziałam jak.
-Nie przejmuj się-powiedział Suga pierwszy-Słyszeliśmy wszystko, za dużo wypiła.. Zaraz ją stąd wyprowadzę-uśmiechnął się przyjaźnie i złapał dziewczynę za ramię.
-Jungkook, ja nie chciałam jej tak dopiec-zaczęłam mówić szybko.
-June, spokojnie-powiedział łagodnie-Mów mi Kookie, a po drugie nie martw się. Ona taka jest. Ma obsesje na punkcie RM od kilku lat-lekko mnie to rozbawiło-On ją olewa, nie lubi jej, poza tym nikt jej tu nie lubi. Po prostu mamy nakaz z góry, żeby się z nią "przyjaźnić"-bardzo mocno zaakcentował to słowo.
-Czyli wszystko w porządku?-zapytałam cicho.
-Oczywiście-odparł Suga, który objął mnie ramieniem. Przed chwilą stał tu z Alice, a teraz już jej nie ma-A teraz chodź się bawić, bo czekają na nas-poruszał biodrami i pociągnął mnie do salonu gdzie wszyscy świetnie się bawili. Yonka z resztą chłopaków głośno rozmawiała i co chwila wybuchałam śmiechem. Usiadłam obok niej i Jimina, który już trochę się upił.
Po dwóch godzinach byłam tak pijana, że żeby dostać się do łazienki chodziłam od ściany do ściany. Yonka tańczyła w najlepsze na stoliku chłopaków.
-Ej, ej maleńka to nie łazienka-powiedział ktoś i pociągnął mnie do tyłu-Tutaj skarbie-podprowadził mnie do drzwi obok. Miałam świetny humor, po dużej ilości alkoholu, więc odwróciłam się, żeby zobaczyć kto mną kieruje. Nie zepsuło mi nawet humoru to, że był to Kim.
-Rapiiii!-wrzasnęłam kołysząc się ze śmiechu.
-O matko, skończ-powiedział i otworzył drzwi do łazienki.
-Czemu?-wydęłam usta udając, że jest mi przykro.
-Nie jesteś jak Alice, więc się tak nie zachowuj-powiedział pewnie.
-Skąd możesz wiedzieć jaka jestem?-oparłam się dość zabawnie o framugę, ale wszystko było po to, żebym się nie przewróciła.
-Z kilometra poznaje laski, które są świetnie, a które nie-uśmiechnął się.
-Pfff-prychnęłam-Każdy facet może tak powiedzieć-wybełkotałam.
-Ale nie każdy facet może być tak blisko ciebie-poczułam jego oddech na szyi. Bałam się poruszyć, uczucie jakie mnie uderzyło było dziwne, ale przyjemne. Jego usta powoli zbliżały się do moich, tak że dzieliły je milimetry-Będziesz moja June-wyszeptał i chciał mnie pocałować.
-Niedobrze mi-gwałtownie odskoczyłam od niego i zwymiotowałam prosto do umywalki.
-Przesadzasz trochę, mamy z nimi pracować, spędzać z nimi całe dnie, musimy ich poznać-Yonka była zdenerwowana moim zachowaniem-Poza tym są słodcy, widziałam Jungkooka?-na jej twarzy pojawiły się rumieńce.
-Czy on ci się podoba?-zaczęłam kaszleć, nie mówi mi się takich rzeczy przy jedzeniu.
-Nie!-krzyknęła-Oszalałaś? Nawet go nie znam..-zawahała się-No może trochę.. Bardzo widać?
-Pewnie, że nie.. Pod warunkiem, że jest przyzwyczajony do bawienia się włosami i szczerzenia się do niego-odpowiedziałam ze zgryźliwym uśmiechem, a w odpowiedzi dostałam z makaronu od spaghetti-YONKA!-wrzasnęłam, na co dziewczyna zaczęła się śmiać.
-Lepiej powiedz coś o Rap Monsterze?
-To jest Kim-odparłam, a brunetka spojrzała na mnie pytająco-Nie będę tak na niego mówiła, to głupie.
-Sama jesteś głupia-rzuciła obrażona i poszła się szykować na wieczorną imprezę, na którą zaprosili nas chłopacy.
Siedziałam przed toaletką kończąc lekki makijaż. Postawiłam na bordowe usta, która świetnie pasowały do sukienki, przylegającej do ciała, która sięgała mi do łydek, bordowej koszuli w kratę przewiązanej na biodrach i czerwonych trampek.
-Gotowa?-Yonka weszła do mojego pokoju bez pukania. Miała lekko pofalowane włosy, sukienkę idealnie dopasowaną do jej figury i jeansową kurtkę.
-Tak możesz wejść-odparłam lustrując ją-Nie za wysokie buty?-zapytałam widząc ją w szpilkach-To tylko domówka.
-Nie ważne, zawsze trzeba ładnie wyglądać-uśmiechnęła się zadziornie.
-Mam wrażenie, że jest tam jedna osoba, na której chcesz zrobić szczególne wrażenie
-Uh, ty i te twoje domysły, chodź już lepiej-odwróciła się napięcie i wyszła, zaczęłam się śmiać i wyszłam za nią.
-Mieszkają obok nas, to już jest przegięcie-rzuciłam wściekła stojąc przed drzwiami BTS.
-Mama mówiła, że to porządna dzielnica, przy każdym wjeździe na nią są przecież bramki, nie wpuszczają tu nikogo-Yonka próbowała mi to wytłumaczyć, ale ja miałam swoje przekonanie.
Zapukałam do drzwi. Długo nie czekałyśmy aż ktoś je otworzy.
-Woooo, dziewczyny! HEJ!-V uściskał nas mocno i weszłyśmy do środka, gdzie uderzył nas mocny bit, zapach alkoholu i papierosów.
-Witam nasze złotka-rzucił Suga
-No cześć-odparła radośnie Yonka.
-Chcieliśmy wam przedstawić Alice-powiedział Jimin-To nasza przyjaciółka. Alice to jest June i Yonka, nasze nowe najlepsze przyjaciółki-powiedział z szerokim uśmiechem. Alice była dość mocna pomalowana, miała na sobie krótką bluzkę, jeśli nie nazwać tego stanikiem, strasznie krótką spódniczkę, a jej buty spokojnie były dwa razy wyższe od butów mojej kuzynki.
-Miło mi was poznać-powiedziała obrzydliwie słodkim głosem.
-Nam ciebie też-rzuciłam ze sztucznym uśmiechem i wyminęłam ją kierując się do kuchni po jakieś piwo. Po chwili znalazłam to czego szukałam.
-Piwo? Panna idealna pija takie mocne trunki?-odwróciłam się i ujrzałam Rap Monstera.
-Nie nazywaj mnie tak-rzuciłam oschle.
-Czyżby ci to przeszkadzało?-na jego twarzy malowało się rozbawienie.
-Ty mi przeszkadzasz.
-Nie musisz być niemiła-nadal się uśmiechał.
-A ty nie musisz być za to sztucznie miły-uśmiechnęłam się tak chamsko jak tylko potrafiłam.
-Jaki masz problem?-zapytał już trochę zirytowany.
-Znam takich jak ty o dzieciństwa, więc nie licz na to, że będę ci usługiwała-postawiłam piwo dość mocno na blacie.
-Za to ci płacą.
-Płacą mi za robienie z ciebie kobiety przez makijaż, chociaż sądzę, że wcale ten makijaż nie jest ci potrzebny-powiedziałam i zaraz tego pożałowałam, chociaż nie dałam po sobie tego poznać, że lekko się spięłam. Kim przysunął się do mnie tak, że nasze twarze dzieliły centymetry.
-Słuchaj-przeciągnął palcem po wardze-Możesz być dla mnie chamska, oschła i zimna, ale pamiętaj, ja zawsze dostaje to czego chce-przysunął się bliżej-A chce ciebie-szepnął tak cicho, że tylko ja go słyszałam. W tym samym momencie do kuchni wparowała Alice, a Kim się odsunął ode mnie jak szybko się dało.
-Rapiiii! Kotku!-krzyknęła słodko, a mnie aż skręciło w żołądku.
-Alice-odparł miło, lecz dało się wyczuć napięcie w jego głosie.
-J-Hope cię szuka-uśmiechnęła się ukazując rządek idealnych zębów.
-Już idę, przepraszam-kiwnął w moją stronę i wyszedł. Przewróciłam oczami i ruszyłam w stronę wyjścia, ale drogę zastawiła mi Alice.
-Maleńka-syknęła mi do ucha-Odpieprz się od niego-zawrzało we mnie-On jest mój.
-Maleńka?-zapytałam-Słuchaj plastikowa szmato-odsunęłam się od niej-Nie zaczynaj ze mną, bo przegrasz. Nie równasz się ze mną w niczym. Jesteś taka jak wszystkie, wytapetowana, pokręcisz dupą i myślisz, że każdy cię kocha, a tak naprawdę pokazujesz jaka jesteś zakompleksiona, nie nadajesz się do tego świata, więc odsuń się i nie wchodź mi w drogę, dobrze?-uśmiechnęłam się.
-Ty pieprzona żmijo!-krzyknęła i chciała się na mnie rzucić, ale odsunęłam się i wpadła na blat. Zobaczyłam, że za nią stał Jungkook z Sugą. Zrobiło mi się dość głupio i chciałam zacząć się tłumaczyć, ale nie bardzo wiedziałam jak.
-Nie przejmuj się-powiedział Suga pierwszy-Słyszeliśmy wszystko, za dużo wypiła.. Zaraz ją stąd wyprowadzę-uśmiechnął się przyjaźnie i złapał dziewczynę za ramię.
-Jungkook, ja nie chciałam jej tak dopiec-zaczęłam mówić szybko.
-June, spokojnie-powiedział łagodnie-Mów mi Kookie, a po drugie nie martw się. Ona taka jest. Ma obsesje na punkcie RM od kilku lat-lekko mnie to rozbawiło-On ją olewa, nie lubi jej, poza tym nikt jej tu nie lubi. Po prostu mamy nakaz z góry, żeby się z nią "przyjaźnić"-bardzo mocno zaakcentował to słowo.
-Czyli wszystko w porządku?-zapytałam cicho.
-Oczywiście-odparł Suga, który objął mnie ramieniem. Przed chwilą stał tu z Alice, a teraz już jej nie ma-A teraz chodź się bawić, bo czekają na nas-poruszał biodrami i pociągnął mnie do salonu gdzie wszyscy świetnie się bawili. Yonka z resztą chłopaków głośno rozmawiała i co chwila wybuchałam śmiechem. Usiadłam obok niej i Jimina, który już trochę się upił.
Po dwóch godzinach byłam tak pijana, że żeby dostać się do łazienki chodziłam od ściany do ściany. Yonka tańczyła w najlepsze na stoliku chłopaków.
-Ej, ej maleńka to nie łazienka-powiedział ktoś i pociągnął mnie do tyłu-Tutaj skarbie-podprowadził mnie do drzwi obok. Miałam świetny humor, po dużej ilości alkoholu, więc odwróciłam się, żeby zobaczyć kto mną kieruje. Nie zepsuło mi nawet humoru to, że był to Kim.
-Rapiiii!-wrzasnęłam kołysząc się ze śmiechu.
-O matko, skończ-powiedział i otworzył drzwi do łazienki.
-Czemu?-wydęłam usta udając, że jest mi przykro.
-Nie jesteś jak Alice, więc się tak nie zachowuj-powiedział pewnie.
-Skąd możesz wiedzieć jaka jestem?-oparłam się dość zabawnie o framugę, ale wszystko było po to, żebym się nie przewróciła.
-Z kilometra poznaje laski, które są świetnie, a które nie-uśmiechnął się.
-Pfff-prychnęłam-Każdy facet może tak powiedzieć-wybełkotałam.
-Ale nie każdy facet może być tak blisko ciebie-poczułam jego oddech na szyi. Bałam się poruszyć, uczucie jakie mnie uderzyło było dziwne, ale przyjemne. Jego usta powoli zbliżały się do moich, tak że dzieliły je milimetry-Będziesz moja June-wyszeptał i chciał mnie pocałować.
-Niedobrze mi-gwałtownie odskoczyłam od niego i zwymiotowałam prosto do umywalki.
Rozdział 1.
Otworzyłyśmy drzwi do naszego domu i weszłyśmy do środka.
-Ślicznie-rzuciła zachwycona Yonka. Na jej twarzy malował się szeroki uśmiech. Brunetka spojrzała szybko na mnie-Nie podoba ci się? June, spójrz tylko.. Kuchnia z wyspą na salon, szklane schody na górę. Czego można chcieć więcej?-mina jej zrzedła-Chodzi Ci o ogród?
-Nie-rzuciłam-Ogród jest śliczny, patio jest śliczne.. Wszystko tu jest idealne, ale myślę, że dodatkowy alarm nie zaszkodzi.
-June na litość boską, mamy dwumetrowy płot i żywopłot, jesteśmy na drugim końcu świata. Nie ma, po prostu nie ma opcji, żeby ktoś nas tu znalazł-miała racja, z LA przyleciałyśmy do Korei Płd. a dokładnie do Seul'u. Czeka nas tu nowe życie, nowi znajomi i nowe my.
-Ślicznie-rzuciła zachwycona Yonka. Na jej twarzy malował się szeroki uśmiech. Brunetka spojrzała szybko na mnie-Nie podoba ci się? June, spójrz tylko.. Kuchnia z wyspą na salon, szklane schody na górę. Czego można chcieć więcej?-mina jej zrzedła-Chodzi Ci o ogród?
-Nie-rzuciłam-Ogród jest śliczny, patio jest śliczne.. Wszystko tu jest idealne, ale myślę, że dodatkowy alarm nie zaszkodzi.
-June na litość boską, mamy dwumetrowy płot i żywopłot, jesteśmy na drugim końcu świata. Nie ma, po prostu nie ma opcji, żeby ktoś nas tu znalazł-miała racja, z LA przyleciałyśmy do Korei Płd. a dokładnie do Seul'u. Czeka nas tu nowe życie, nowi znajomi i nowe my.
-Masz...-wzięłam głęboki wdech-Masz absolutną rację, po prostu strasznie się martwię.. Rozumiesz?-spojrzałam na nią delikatnym wzrokiem.
-Rozumiem-usiadła obok mnie na kanapie i mnie objęła-Ale nie wracajmy do przeszłości-uśmiechnęła-Rodzice załatwili nam świetną pracę-parsknęłam śmiechem.
-Yonka, od dzieciństwa siedzimy w wytwórniach, myślę, że mogli nam załatwić inną pracę, nienawidzę tego-powiedziałam szczerze. Nasi rodzice są wpływowymi producentami. Pracują jako prezesi, pracują z gwiazdami, mają dużo do powiedzenia przy filmach i najróżniejszych produkcjach. Ja przebywałam w wytwórniach od dzieciństwa. Spotykałam tam różne gwiazdy, jeździłam na darmowe koncerty, po jakimś czasie to się robi nudne, ale niestety taki rodzinny biznes.
Nasza rodzina jest dość zabawna, bo nasze matki to siostry. Ojciec Yonki pochodzi z Korei, mój natomiast z Anglii. Mamy tak różne korzenie, że zupełnie nie widać, że jesteśmy rodziną.
Jednak najważniejsze jest to, że jesteśmy przyjaciółkami.
Jednak najważniejsze jest to, że jesteśmy przyjaciółkami.
-Jesteś strasznie marudna-prychnęła i poszła na górę, zaraz pewnie zajmie najlepszy pokój. Burknęłam głośno i pobiegłam za brunetką-Yonka?
-Tutaj jestem!-krzyknęła, więc poszłam na koniec korytarza i skręciłam w lewo-Zobacz jak ślicznie-siedziała zachwycona na łóżku. Pokój był przestronny, z dużym łóżkiem, garderobą(tak dużą jak ten pokój), małym lecz uroczym biurkiem, z masą książek i wielkim oknem z parapetem, na którym Yonka mogła spokojnie spać.
-Pięknie-rozejrzałam się-Bardzo w twoim stylu, ale skąd wiedzieli jaki pokój wybierzesz?
-Kartka była na drzwiach, że to mój pokój, a Twój jest na przeciwko-uśmiechnęła się podniecona.
Odwróciłam się i poszłam szybkim krokiem do swojego pokoju. Złapałam za klamkę i niepewnie otworzyłam drzwi.
-Otwórz je szerzej-ponagliła mnie kuzynka. Trochę speszona i jednocześnie ciekawa, w końcu weszłam do środka. Było pięknie, duże łóżko z lampkami przywieszonymi przy suficie, wielka toaletka, również małe biurko, takie samo okno jak u Yonki i duża lecz trochę mniejsza garderoba niż brunetki. Na środku leżał miękki dywan i dwie duże pufy.
-W takich momentach zastanawiam się jak rodzice dobrze nas znają-powiedziałam i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Mamy osobne łazienki! Patrz!-krzyknęła i otworzyła jakieś drzwi, które jak się okazało prowadziły do łazienki.
-Za bardzo nas rozpieszczają-powiedziałam.
-To rekompensata za tą pracą-Yonka wyszczerzyła białe zęby, a ja pokręciłam głową i zaczęłam się śmiać. Zmęczone podróżą położyłyśmy się spać, na drugi dzień czekało nas sporo wrażeń.
*Yonka*
Obudziłam się na dźwięk budzika. Przetarłam sennie oczy i zaczęłam szukać swojego telefonu, który natarczywie brzęczał. 8;00.
-Uh.. Nie chce mi się-powiedziałam sama do siebie. Zwlokłam ciężkie nogi z łóżka i poszłam do June-Hej! Wstajemy!-krzyknęłam, a blondynka nakryła się kołdrą-June, proszę cię, wstań.. Nie każ mi użyć zimnej wody-rzuciłam surowo, a ona natychmiast się podniosła, wyraźnie zirytowana.
-Yonka, czy ty nie możesz dać mi pospać chociaż do 10?-zapytała wściekła.
-Z chęcią kotku, ale nie dzisiaj. o 9;00 mamy być w pracy, więc rusz dupsko!
-Dobra, już.. Nie krzycz..-syknęła i poszła do łazienki. Ja zrobiłam w między czasie to samo.
Dwadzieścia minut później zeszłam do kuchni.
-Kawy?-zapytała June.
-Nie, dzięki.. Jedziemy?
-Tak-poprawiła włosy, wzięła torebkę i poszła do przedpokoju. Ostatni raz spojrzałam się w lustro i wyszłam za przyjaciółką.
***
Weszłyśmy do wysokiego, oszklonego budynku,
-Witam. W czym mogę pomóc?-w rejestracji siedziała niska kobieta, o typowo koreańskiej urodzie.
-My.. Przyszłyśmy do pracy-odpowiedziała szybko June.
-Ah tak, zapraszam na piętro numer 8.
-Dziękujemy-odparłyśmy i ruszyłyśmy do windy.
Na górze było dość przytulnie, ściany w ciepłych kolorach, drogie podłogi i skórzane sofy na korytarzu. Po jednej stronie sala do ćwiczeń, po drugiej studio muzyczne, fotograficzne.
-Dużo się tu dzieje-powiedziałam, a June przytaknęła mi cicho.
-Pokój numer 49. To tutaj-spojrzałyśmy na duże, ciemne drzwi-Zapukaj-powiedziała June.
-Naprawdę?-spojrzałam na nią rozbawiona-Czemu ty tego nie zrobisz?-ale ona skarciła mnie tylko wzrokiem, więc westchnęłam i zrobiłam o co prosiła.
-Proszę!-zza drzwi usłyszałyśmy dość surowy głos. Powoli weszłyśmy do środka-Ah, to wy. Jak zgaduje panna Chang-ścisnęła moją dłoń-A to panna Dernew-zmierzyła June wzrokiem-Nosisz okulary?-zapytała bezpośrednio i dość bezczelnie.
-Tak.. To jakiś problem?-odpowiedziała pewnie.
-Nie, absolutnie. Chodzi o twój wygląd.
-A co z nim nie tak?-spojrzała na nią speszona.
-Wszystko w porządku, ale masz śliczne oczy i szkoda, żebyś chowała je pod okularami-powiedziała-Ale to nie ważne.. Jestem Adelide Nokruts. Pracuje z zespołami, które są znane na cały glob-siądźcie-wskazała nam sofę, a my posłusznie usiadłyśmy-Jak słyszałam, świetnie odnajdujecie się w makijażu i stylizacji?
-Tak-odparłam.
-W takim razie będziecie pracowały ze znanym zespołem BTS. Zadbacie o ich wygląd na koncertach, sesjach, galach i wszystkich dniach w jakie będą się spotykali z kimś ważnym-położyła przed nami jakieś papiery-Oprócz tego będziecie spełniały każdą ich zachciankę..
-Mamy być dziewczynkami na posyłki?-przerwała jej June ostrym tonem. Adelide spojrzała na nią wściekła.
-Macie się z nimi dobrze poznać, nie obchodzi mnie jak będzie to nazywanie-odparła chłodno.
-Dziewczynka na posyłki-moja kuzynka nie dawała za wygraną.
-Zawsze możesz zrezygnować, ale nie wiem za co będziesz żyła, a podejrzewam, że do LA nie chcesz wracać.
*June
Co za zołza. Wszystko się we mnie gotowało, ale ona miała rację. Nie chce wracać do LA, a nigdzie indziej pracy tu nie znajdę.
-Nie chce..
-Więc proszę nie dyskutuj ze mną, Jorge-kobieta nacisnęła telefon-Poproś chłopaków do mojego biura.
-Chłopaków?-zapytałam zdziwiona.
-Nie rozumiem twojego zaskoczenia-Nokruts spojrzała na mnie, jak na idiotkę.
-Myślałam, że tu chodzi o jakiś girlsband, czy coś.. Nie sądziłam, że mam dbać o makijaż facetów..-moje oburzenie przerwało otwarcie drzwi i wejście do środka 7 chłopaków.
-Proszę poznajcie, Suga-wskazała na chłopaka, o nie zidentyfikowanym kolorze włosów-J-Hope-chłopak w tatuażach szeroko się uśmiechnął-Jimin-ten za to pomachał szybko-V-wygląda jakby miał z 15 lat-Jin-brunet o niesamowicie ciemnych oczach-Jungkook-ten natomiast podbiegł do nas i mocno nas ścisnął-A na koniec nasz lider, Rap Monster-chłopak uśmiechnął się lekko i ściągnął okulary przeciwsłoneczne.
-Rap Monster?-zapytałam kiedy Jungkook nas puścił-Co to za imię?
-To nie jest moje imię-odparł pewnie-Na imię mam Kim-powiedział dość twardo.
-Okay...-jego ton zbił mnie z tropu.
-To jest Yonka-wskazała na kuzynkę-A to June-nie uśmiechnęłam się, ani nawet nie skinęłam głową, w przeciwieństwie do Yonki nie miałam zamiaru im usługiwać-To są wasze nowe najlepsze przyjaciółki.
-Ciężka będzie ta przyjaźń- odparł Jin patrząc na mnie i Rap Monstera.
-Tutaj jestem!-krzyknęła, więc poszłam na koniec korytarza i skręciłam w lewo-Zobacz jak ślicznie-siedziała zachwycona na łóżku. Pokój był przestronny, z dużym łóżkiem, garderobą(tak dużą jak ten pokój), małym lecz uroczym biurkiem, z masą książek i wielkim oknem z parapetem, na którym Yonka mogła spokojnie spać.
-Pięknie-rozejrzałam się-Bardzo w twoim stylu, ale skąd wiedzieli jaki pokój wybierzesz?
-Kartka była na drzwiach, że to mój pokój, a Twój jest na przeciwko-uśmiechnęła się podniecona.
Odwróciłam się i poszłam szybkim krokiem do swojego pokoju. Złapałam za klamkę i niepewnie otworzyłam drzwi.
-Otwórz je szerzej-ponagliła mnie kuzynka. Trochę speszona i jednocześnie ciekawa, w końcu weszłam do środka. Było pięknie, duże łóżko z lampkami przywieszonymi przy suficie, wielka toaletka, również małe biurko, takie samo okno jak u Yonki i duża lecz trochę mniejsza garderoba niż brunetki. Na środku leżał miękki dywan i dwie duże pufy.
-W takich momentach zastanawiam się jak rodzice dobrze nas znają-powiedziałam i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Mamy osobne łazienki! Patrz!-krzyknęła i otworzyła jakieś drzwi, które jak się okazało prowadziły do łazienki.
-Za bardzo nas rozpieszczają-powiedziałam.
-To rekompensata za tą pracą-Yonka wyszczerzyła białe zęby, a ja pokręciłam głową i zaczęłam się śmiać. Zmęczone podróżą położyłyśmy się spać, na drugi dzień czekało nas sporo wrażeń.
*Yonka*
Obudziłam się na dźwięk budzika. Przetarłam sennie oczy i zaczęłam szukać swojego telefonu, który natarczywie brzęczał. 8;00.
-Uh.. Nie chce mi się-powiedziałam sama do siebie. Zwlokłam ciężkie nogi z łóżka i poszłam do June-Hej! Wstajemy!-krzyknęłam, a blondynka nakryła się kołdrą-June, proszę cię, wstań.. Nie każ mi użyć zimnej wody-rzuciłam surowo, a ona natychmiast się podniosła, wyraźnie zirytowana.
-Yonka, czy ty nie możesz dać mi pospać chociaż do 10?-zapytała wściekła.
-Z chęcią kotku, ale nie dzisiaj. o 9;00 mamy być w pracy, więc rusz dupsko!
-Dobra, już.. Nie krzycz..-syknęła i poszła do łazienki. Ja zrobiłam w między czasie to samo.
Dwadzieścia minut później zeszłam do kuchni.
-Kawy?-zapytała June.
-Nie, dzięki.. Jedziemy?
-Tak-poprawiła włosy, wzięła torebkę i poszła do przedpokoju. Ostatni raz spojrzałam się w lustro i wyszłam za przyjaciółką.
***
Weszłyśmy do wysokiego, oszklonego budynku,
-Witam. W czym mogę pomóc?-w rejestracji siedziała niska kobieta, o typowo koreańskiej urodzie.
-My.. Przyszłyśmy do pracy-odpowiedziała szybko June.
-Ah tak, zapraszam na piętro numer 8.
-Dziękujemy-odparłyśmy i ruszyłyśmy do windy.
Na górze było dość przytulnie, ściany w ciepłych kolorach, drogie podłogi i skórzane sofy na korytarzu. Po jednej stronie sala do ćwiczeń, po drugiej studio muzyczne, fotograficzne.
-Dużo się tu dzieje-powiedziałam, a June przytaknęła mi cicho.
-Pokój numer 49. To tutaj-spojrzałyśmy na duże, ciemne drzwi-Zapukaj-powiedziała June.
-Naprawdę?-spojrzałam na nią rozbawiona-Czemu ty tego nie zrobisz?-ale ona skarciła mnie tylko wzrokiem, więc westchnęłam i zrobiłam o co prosiła.
-Proszę!-zza drzwi usłyszałyśmy dość surowy głos. Powoli weszłyśmy do środka-Ah, to wy. Jak zgaduje panna Chang-ścisnęła moją dłoń-A to panna Dernew-zmierzyła June wzrokiem-Nosisz okulary?-zapytała bezpośrednio i dość bezczelnie.
-Tak.. To jakiś problem?-odpowiedziała pewnie.
-Nie, absolutnie. Chodzi o twój wygląd.
-A co z nim nie tak?-spojrzała na nią speszona.
-Wszystko w porządku, ale masz śliczne oczy i szkoda, żebyś chowała je pod okularami-powiedziała-Ale to nie ważne.. Jestem Adelide Nokruts. Pracuje z zespołami, które są znane na cały glob-siądźcie-wskazała nam sofę, a my posłusznie usiadłyśmy-Jak słyszałam, świetnie odnajdujecie się w makijażu i stylizacji?
-Tak-odparłam.
-W takim razie będziecie pracowały ze znanym zespołem BTS. Zadbacie o ich wygląd na koncertach, sesjach, galach i wszystkich dniach w jakie będą się spotykali z kimś ważnym-położyła przed nami jakieś papiery-Oprócz tego będziecie spełniały każdą ich zachciankę..
-Mamy być dziewczynkami na posyłki?-przerwała jej June ostrym tonem. Adelide spojrzała na nią wściekła.
-Macie się z nimi dobrze poznać, nie obchodzi mnie jak będzie to nazywanie-odparła chłodno.
-Dziewczynka na posyłki-moja kuzynka nie dawała za wygraną.
-Zawsze możesz zrezygnować, ale nie wiem za co będziesz żyła, a podejrzewam, że do LA nie chcesz wracać.
*June
Co za zołza. Wszystko się we mnie gotowało, ale ona miała rację. Nie chce wracać do LA, a nigdzie indziej pracy tu nie znajdę.
-Nie chce..
-Więc proszę nie dyskutuj ze mną, Jorge-kobieta nacisnęła telefon-Poproś chłopaków do mojego biura.
-Chłopaków?-zapytałam zdziwiona.
-Nie rozumiem twojego zaskoczenia-Nokruts spojrzała na mnie, jak na idiotkę.
-Myślałam, że tu chodzi o jakiś girlsband, czy coś.. Nie sądziłam, że mam dbać o makijaż facetów..-moje oburzenie przerwało otwarcie drzwi i wejście do środka 7 chłopaków.
-Proszę poznajcie, Suga-wskazała na chłopaka, o nie zidentyfikowanym kolorze włosów-J-Hope-chłopak w tatuażach szeroko się uśmiechnął-Jimin-ten za to pomachał szybko-V-wygląda jakby miał z 15 lat-Jin-brunet o niesamowicie ciemnych oczach-Jungkook-ten natomiast podbiegł do nas i mocno nas ścisnął-A na koniec nasz lider, Rap Monster-chłopak uśmiechnął się lekko i ściągnął okulary przeciwsłoneczne.
-Rap Monster?-zapytałam kiedy Jungkook nas puścił-Co to za imię?
-To nie jest moje imię-odparł pewnie-Na imię mam Kim-powiedział dość twardo.
-Okay...-jego ton zbił mnie z tropu.
-To jest Yonka-wskazała na kuzynkę-A to June-nie uśmiechnęłam się, ani nawet nie skinęłam głową, w przeciwieństwie do Yonki nie miałam zamiaru im usługiwać-To są wasze nowe najlepsze przyjaciółki.
-Ciężka będzie ta przyjaźń- odparł Jin patrząc na mnie i Rap Monstera.
Prolog
-Jeszcze raz! Świetnie June!-trener zaczął klaskać. Zadowolona z siebie odsunęłam się od worka i spojrzałam w jego stronę.-Jak tak dalej pójdzie wygrasz każde zawody-uśmiechnął się do mnie.
-Dziękuję-wzięłam łyk wody. W tej samej chwili zadzwonił mój telefon, szybko go odebrałam nie patrząc kto dzwoni-JUNE!-przeraźliwy krzyk przeszył moją głowę-JUNE, YONKA.. ONA JEST ZUPEŁNIE WYSTRASZONA, MUSICIE UCIEKAĆ, TO TEN CZAS...-to była jej mama, razem z Yonką miałyśmy kiedyś problemy z kolesiami, którzy handlowali dragami. Zawsze się dobrze uczyłyśmy, chodziłyśmy do prywatnych szkół, nic nam nie zagrażało... Do czasu, kiedy pojawili się oni. Wsadziliśmy ich z naszymi rodzicami do więzienia, a oni obiecali zemstę. Zaczęło się, pora uciekać. Pamiętam ten dzień jak przez mgłę. Wybiegłam z treningu nie wyjaśniając niczego Johny'emu. Potrącałam ludzi, biegnąc po zatłoczonym chodniku, nikogo nie przeprosiłam. Pędziłam do domu wystraszona, że ktoś mnie goni, że może mnie złapać gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Nawet trenując sztuki walki, nie byłabym w stanie obronić się przed nimi. Dobiegłam do domu i szybko zamknęłam bramę, na każdy zamek jaki posiadała.
Pakowałam resztę rzeczy, kiedy ktoś przystawił mi pistolet do głowy.
-Pożałujesz suko..-padł strzał.
-June?-poczułam lekkie szarpnięcie za ramię, więc otworzyłam oczy-June, to tylko zły sen... Zaraz lądujemy-Yonka głaskała mnie po ramieniu.
-Tak wiem-odparłam cicho.
-Nie martw się.. Przecież dom jest w chronionej dzielnicy.. Jednej z bogatszych..-Brunetka próbowała mnie uspokoić.
-Tak.. Będziemy bezpieczne..-odparłam i odwróciłam głowę w stronę okna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)