czwartek, 23 marca 2017

Rozdział 20.

Nadszedł dzień rozmowy w wydawnictwie. Założyłam białą koszulę z wycięciami na ramionach, czarne spodnie i botki na obcasie, które wczoraj kupiłam. Włosy związałam w solidny kucyk, jak uczyła mnie mama. Prysnęłam się perfumami, zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy i wyszłam.
Droga do wydawnictwa zajęła mi 15 minut spacerem. Budynek był wysoki i oszklony, jak na porządne biuro przystało. Weszłam do środka i podeszłam do recepcjonistki.
- Dzień dobry - powiedziała kobieta - W czym mogę pomóc?
- Nazywaj się June Louis, mam rozmowę - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Ah tak, zapraszam - wstała i skierowała się do windy. Poszłam za nią i wcisnęła guzik z piętrem 14. Znalazłyśmy się na górze dość szybko, zaprowadziła mnie do pokoju 21 i przekazała, że czekają już na mnie. Zapukałam delikatnie i weszłam do środka.
- June? - starsza kobieta uśmiechnęła się przyjaźnie i wstała. Pokiwałam głową i uścisnęłam jej rękę - Proszę usiądź - wskazała na krzesło, więc tak zrobiłam - Więc tak, tu jest umowa, musimy ustalić w jakich miastach odbędą się premiery, oprócz tego czy jesteś zainteresowana nagraniem filmu na podstawie książki?
- Filmu? - zapytałam zdziwiona.
- Tak, książka jest świetna, najlepsi reżyserowie chcą ją przenieść na ekrany - uśmiechnęła się - Studiujesz w Korei, tak? - pokiwałam głową - Więc świetnie, tam film będzie nagrany, musimy najpierw ją wydać, ale proces nie będzie trwał długo, za około miesiąc odezwiemy się w sprawie filmu, dobrze?
- Tak, świetnie - pokiwałam entuzjastycznie głową. Przeczytałam umowę, była krótka i dobrze napisana. Podpisałam ją i oddałam kopię swojej szefowej, a oryginał schowałam do torebki.
- Gdzie mają odbyć się premiery? - zapytała kobieta.
- Myślę, że tu, w Londynie.. Oczywiście w Seulu - uśmiechnęłam się.
- Dobrze, resztę mogę ustalić sama? - zapytała ciepło.
- Pewnie - zgodziłam się. Spędziłyśmy na rozmowie jeszcze około godziny, wybrałyśmy okładkę i wszystko poszło do drukarni. Byłam szczęśliwa, że moja książka, nie dość że się ukaże, to jeszcze zostanie nakręcony film na jej podstawie. Oznacza to dla mnie ogromne pieniądze, ale i dużo obowiązków. Nie wiem, czy pogodzę kontrakt chłopaków, studia, książkę i film. To było dla mnie naprawdę dużo, ale wiązało się z ogromną szansą.
Po rozmowie wróciłam do hotelu, zabrałam rzeczy i pojechałam na lotnisko, ponieważ o 13:00 miałam samolot do Korei. Chłopacy i Yonka już od dzisiaj byli w Seulu, a ja będę tam dopiero późnym wieczorem. Mimo wszystko cieszyłam się, że mamy jeszcze trochę wolnego i mogłam spędzić z nimi czas, a co najważniejsze towarzyszyć im na rozmowie w sprawie kontraktu.

Około 22:00 znalazłam się na lotnisku. Poprosiłam Rap Mona, żeby po mnie przyjechał. Moje myśli w samolocie cały czas krążyły wokół Tae, jego i tajemniczego chłopaka. Odebrałam walizkę i ruszyłam wolnym krokiem do wyjścia.
- Cześć - Namjoon przytulił mnie i pocałował w głowę - Jak podróż?
- Dobrze - odparłam uprzejmie i poszliśmy do samochodu w ciszy. Kiedy wsiadłam na miejsce pasażera chłopak odpalił silnik i ruszył powoli.
- Z Tae ok? - zapytał cicho.
- Nie wiem, póki co nie jesteśmy razem - wzruszyłam ramionami. Namjoon zjechał na pobocze i zatrzymał się. Zgasił silnik, złapał mnie za dłonie i spojrzał prosto w oczy.
- June - zaczął poważnie - Ja naprawdę chce, żebyś z Tae była szczęśliwa, ale nie mogę trzymać się od ciebie z daleka - przerwał i wziął głęboki oddech - Chce być blisko ciebie, ale nie jako twój chłopak - głos mu zaczął drżeć - Naprawdę bym chciał, ale nie mogę.. Jestem zobowiązany wobec chłopaków, piszę piosenki.. Nie miałbym dla ciebie czasu.. Proszę daj szansę Taehyung'owi...
- Namjoon, ja - zaczęłam.
- Proszę - w jego oczach pojawiły się łzy.
- Dobrze - powiedziałam cicho - Cieszę się, że jesteśmy przyjaciółmi - dodałam.
- Ja też June - przytaknął i pocałował mnie w czoło - Zawsze będę przy tobie, nawet jeśli nie będziesz tego czuła.
- Dobrze - pokiwałam głową i chłopak ponownie wjechał na drogę. Resztę drogi do akademika przebyliśmy w milczeniu. Nie wiedziałam co mam myśleć o jego słowach. Jemu na mnie zależy, ale nie chce mnie ranić, szanuję to. Tylko, że ja nie chce ranić TaeTae. Naprawdę mi na nim zależy i myślę, że spełnię prośbę Namjoon'a i nam "nam szansę".
Kiedy wjechaliśmy na kampus i chłopak zaparkował, podziękowałam mu, zabrałam walizkę i poszłam szybko do akademika. Znalazłam klucz i otworzyłam drzwi. Yonka siedziała i czekała na mnie. Kiedy mnie zobaczyła podskoczyła i rzuciła mi się na szyję.
- Cieszę się, że już jesteś - powiedziała kiedy oderwała się ode mnie - Jak było?
- Poczekaj - odparłam i usiadłam na łóżko - Muszę ci coś powiedzieć - uśmiechnęłam się tajemniczo i opowiedziałam o książce, filmie i tajemniczym chłopaku.
- Naprawdę spotkałaś go tam? - zapytała zamyślona.
- Naprawdę nie jesteś zainteresowana filmem i książką tylko tym chłopakiem? - zaśmiałam się, a ona pokręciła głową.
- Oczywiście, że jestem, ale to niesamowite, że spotkaliście się kilka tysięcy kilometrów stąd - stwierdziła.
- Oh Yonka - zaczęłam się śmiać - Ja nawet nie wiem, czy to na pewno on.
- A jeśli?
- Jeśli będę pewna na 100% będę mogła myśleć co dalej - wstałam z łóżka i przeciągnęłam się - Idę się wykąpać - poszłam do łazienki i zamyśliłam się pod prysznicem.
Następnego dnia od rana pojechałyśmy z Yonką do chłopaków, żeby sprawdzić jak im idą przygotowania. Przywitałam się ze wszystkimi opowiadając im o książce i filmie. Byli na mnie źli, że im nie powiedziałam, ale szczęśliwi, że moje marzenia się spełniają.
- Więc kiedy wychodzi książka? - zapytał uśmiechnięty Jungkook.
- Około 2 tygodnie i będzie - odpowiedziałam.
- Już nie mogę się doczekać - zapiszczał J-Hope - Na pewno przeczytam.
- Cieszę się - uśmiechnęłam się do niego.
- Szkoda, że nam nie powiedziałaś - Jimin spojrzał na mnie z wyrzutami.
- Nie chciałam zapeszać - powiedziałam przepraszająco.
- Nie szkodzi, cieszę się - odpowiedział chłopak.
- Co z piosenkami? - zapytał bezpośrednio Suga.
- Yoongi! - Rap Mon skarcił go.
- No co? Obiecała - powiedział przepraszająco.
- Obiecałam, więc dalej będę pisać z Namjoon'em. Sama nie dam rady - odpowiedziałam chłodno.
- Świetnie - odpowiedział chłopak.
- Suga, jesteś okropny - powiedział Jungkook zły.
- Dbam o nasz interes - spojrzał na niego wściekły.
- Dobra skończcie - warknął Jin, a chłopacy od razu się uciszyli. Czując niezręczną atmosferę wstałam i poszłam do kuchni. Za mną przyszedł Taehyung i objął mnie w pasie.
- Cieszę się z twojego szczęścia - wyszeptał.
- Byłabym bardziej szczęśliwa - odwróciłam się do niego twarzą - Gdybym wiedziała co z nami?
- Nie rozumiem - pokręcił głową.
- To ja nie rozumiem Tae...
- Ty... Chcesz ze mną być?
- Tak..
- Naprawdę? - na jego twarzy pojawił się uśmiech - Co z Rap Monem?
- Głuptasku.. Nic.. Jesteśmy przyjaciółmi, naprawdę, nic więcej - odparłam, a chłopak pocałował mnie w usta. Kochałam te pocałunki, kochałam ogień, który pojawiał się w moim ciele za każdym razem, kochałam to jak między nami iskrzyło. Miałam nadzieję, że tak będzie zawsze, bo te chwile są warte wszystkiego.

Rozdział 19.

Siedziałam w hotelu i rozglądałam się po pokoju. Był przytulny i nie za duży. Westchnęłam ciężko, a mój laptop zapiszczał. Otworzyłam go i zobaczyłam maila od Namjoon'a.
"Mam nadzieję, że Ci się spodoba, przyjaciółko"
Ostatnie słowo zakuło mnie w serce, ale szybko się otrząsnęłam i otworzyłam plik. Okazało się, że była to piosenka. Chłopak rapował. W słuchałam się w słowa, które z każdą sekundą przemawiały do mnie coraz bardziej.
"Wszystko dzieje się krok po kroku, nabierasz kształtu. Nie zapominaj o początku, nie zapominaj tych chwil. "
Dopiero kiedy piosenka się skończyła zorientowałam się, że płacze. Wytarłam łzy i wybrałam numer do chłopaka.
- Podoba się? - zapytał kiedy tylko odebrał.
- Jest piękna - powiedziałam szczerze.
- Jesteś pierwszą osobą, która to słyszy.
- Dlaczego akurat ja? - zapytałam i po ciągnęłam nosem.
- Płakałaś? - jego głos był zmartwiony.
- Nie - skłamałam - więc czemu ja?
- Liczy się dla mnie twoje zdanie Johanna - powiedział cicho, a mi zrobiło się ciepło na sercu.
- To miłe - powiedziałam cicho.
- Musimy pogadać - zmienił nagle temat. Nie dał mi dojść do słowa tylko mówił dalej - Powinnaś porozmawiać z Tae i wyjaśnić mu swoje uczucia, bo on się w nich gubi.
- Nie rozumiem - pokręciłam głową.
- Chodzi o to, że on cały czas myśli, że coś do mnie czujesz... - zaczął.
- Ale ja... Słuchaj.. Nie powinniśmy o tym rozmawiać.. - powiedziałam twardo.
- Musimy to wyjaśnić.
- Nie przez telefon Namjoon, muszę kończyć na razie! - rozłączyłam się i zaczęłam szybko oddychać. Strasznie się zdenerwowałam, nie powinien poruszać tego tematu... przynajmniej nie przez telefon.
Westchnęłam ciężko i wyszłam z hotelu. Umówiłam się w parku niedaleko ze swoją kuzynką, która ma informacje potrzebne do odnalezienia mojej zaginionej rodziny. Szłam ruchliwą ulicą kompletnie zamyślona, nie zwracałam uwagi na nic. Z melancholijnego nastroju wyrwał mnie jakiś chłopak, który szarpnął do tyłu.
- Hej, chcesz już skończyć swoje życie? - zapytał. Spojrzałam na niego. Przede mną stał wysoki chłopak o blond włosach.
- Miłe - odparłam onieśmielona jego urodą - Dziękuję - uśmiechnęłam się.
- Nie ma za co - również się uśmiechnął - Jak masz na imię?
- June - wyciągnęłam do niego rękę.
- Jackson - odwzajemnił uścisk.
- Chyba nie jesteś stąd?
- Mieszkam w Korei.
- Naprawdę? - zapytałam zaskoczona - Chodzę tam na studia.
- Żartujesz? - zaczął się śmiać - Ja też.
- Ile przypadków - dołączyłam do niego.
- Nazywam się Jackson Wang, znajdziesz mnie na wydziale muzycznym, a teraz wybacz, ale muszę iść - skinął lekko głową i odszedł uśmiechając się do mnie. Patrzyłam na niego zauroczona dopóki nie zniknął mi z oczu. Pokręciłam głową, żeby się otrząsnąć i pobiegłam do Any.
- Cześć kochana - powiedziałam z daleka. Dziewczyna wstała na mój widok i uscisnęła mocno.
- Mam nadzieję, że masz dobry powód spóźnienia - powiedziała karcąco.
- Spotkałam przystojnego chłopaka, w zasadzie to wpadłabym pod samochód, a on mnie uratował - na samą myśl o nim uśmiechnęłam się.
- Ohoho, a myślałam, że w głosie siedzi Taehyung - poruszyła brwiami.
- Oczywiście, że tak - skrzyżowałam ręce udając obrażoną.
- Dobra, do rzeczy, bo muszę zaraz wracać do pracy - usiadła na ławce i zaczęła grzebać w torebce - Nazywa się Wang, ma 22 lata, uczy się na wydziale muzycznym w twoim uniwerku. Wychowywał się w bogatej rodzinie zastępczej w Chinach, ale wrócił do Korei na studia.
- Dziwne - mruknełam, Jackson miał nazwisko Wang i uczył się na wydziale muzycznym. Pewnie to tylko przypadek, ale...
- Ziemia do June - Ana machała mi energicznie dłonią przed oczami - Muszę lecieć, ale odezwij się jutro po rozmowie, wyskoczymy gdzieś, dobrze?
- Dobrze - odpowiedziałam. Dziewczyna pocałowała mnie w policzek i pobiegła gdzieś. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Jina. Odebrał po 3 sygnałach.
- Tak słońce? - zapytał wesoło.
- Zrobisz coś dla mnie?
- Oczywiście.
- Sprawdzisz ile osób o nazwisko Wang uczy się u mnie na wydziale muzycznym?
- Dobrze - powiedział z zawahaniem - Czy to pilne?
- Niekoniecznie, ale byłabym zobowiązana jeśli dowiedział byś się tego bardzo szybko Jin - powiedziałam poważnie.
- Dobrze June, odezwę się wieczorem, całuję - powiedział szybko i się rozłączył. Wrzuciłam telefon do torebki i poszłam się przejść na plażę z nadzieją, że spotkam tego chłopaka jeszcze raz.

środa, 22 marca 2017

Rozdział 18.

*Taehyung
June wyjechała już do Stanów. Kiedy odwiozłem ją na lotnisko i wróciłem, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Kręciłem się po domu bez celu, aż w końcu opadłem na łóżko. Cały czas miałem przed oczami nasz pocałunek, prześladowała mnie chwila, w której ją poznałem. Jej nieśmiały uśmiech, niepewne ruchy, zakłopotanie i w końcu spojrzenie na Namjoon'a. Widzę to jak ona patrzy na niego, a on na nią i cholernie mnie to boli. Każda chwila kiedy to widzę jest dla mnie zabójcza. Ból, który mi wtedy towarzyszy rozrywa mnie od środka.
- Tae? - do pokoju wszedł Suga i patrzył na mnie z troską w oczach.
- Tak hyung? - usiadłem i włożyłem ręce do kieszeni od bluzy.
- Pogadamy? - zapytał i usiadł obok mnie. Pokiwałem głową, więc chłopak kontynuował - Widzę, że ty i June macie się ku sobie..
- Chciałbym - westchnąłem ciężko.
- Co się dzieje? - spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Nie widzisz jak June i Rap Mon na siebie patrzą? Proszę, nie wmawiaj mi, że mam paranoje i tylko ja to widzę - pokręciłem głową.
- Nie Tae.. Widzę to - położył mi dłoń na ramieniu - Ale RM jej nie ruszy.
- Suga, ja to wiem - powiedziałem pewnie - Ale nie zmienię ich uczuć.
- Namjoon nic do niej nie czuje - wypalił w końcu - Dla niego najważniejszy jest kontrakt.
- No i jeszcze kontrakt.. Przecież nie będę miał dla niej czasu... - zacząłem, ale Yoongi przerwał mi śmiechem.
- Oh Tae - wydusił - Za dużo myślisz.. Daj się ponieść - poklepał mnie po plecach i wyszedł. Zostawił mnie samego z moimi myślami. Położyłem się ponownie na łóżku i zacząłem myśleć nad słowami Sugi. Może faktycznie miał rację i za dużo myślę. Jednak nie zmienia to moich wątpliwości na temat Namjoon'a. Nie chce, żeby jego bolał ten związek. Jest dla mnie jak brak i nir chce umyślnie go ranić, chce żeby był szczęśliwy.
Podniosłem się i poszedłem do przyjaciela. Siedział w salonie i pisał coś w notatniku.
- Tae - powiedział wesoło kiedy mnie zobaczył i zamknął zeszyt.
- Nie przeszkadzam? - zapytałem trochę niepewnie.
- Nigdy bracie - odparł - Siadaj - wskazał głową fotel, więc zająłem miejsce i zacząłem nerwowo skubać paznokcie. Chłopak przyglądał mi się z rozbawieniem - Co cię gryzie?
- June - powiedziałem w końcu i spojrzałem na niego - Ty, twoje uczucia do niej.. Jej uczucia do ciebie.. Czuje się niepotrzebnym pionkiem w tej grze - mówiłem szybko.
- Taehyung, wyluzuj.. Ja i June to rozdział, który się nigdy nie zacznie - powiedział spokojnie. Spojrzałem mu w oczy i nie widziałem w nich ani bólu, ani rozgoryczenia.
- Ale czujesz coś do niej? - zapytałem cicho.
- Tak czuje - przyznał i spuścił wzrok na swoje buty - Ale sam nie wiem co.. Jedyne czego jestem pewien to tego, że czuję potrzebę chronienia jej przed wszystkimi i przed całym światem, jest taka bezbronna, a ludzie są bezlitośni - wziął głęboki oddech - Obiecuje ci, że wszystko sobie z nią wyjaśnię i będziecie szczęśliwi, ale nie mogę ci obiecać, że - przerwał i podniósł wzrok z powrotem na mnie - Że nie będę o nią zazdrosny, bo będę.. Ale nigdy nie zrobię nic, żeby wam zaszkodzić. Obiecuję - wstałem z miejsca, Namjoon zrobił to samo. Przytuliliśmy się po przyjacielsku i wyszedłem na zewnątrz, żeby trochę ochłonąć po jego słowach.

wtorek, 21 marca 2017

Rozdział 17.

Obudziłam się rano i wyciągnęłam rękę. Taehyung'a nie było już w łóżku. Podniosłam się i spojrzałam na godzinę, dochodziło południe. Wzięłam zimny prysznic i ubrałam się. Skierowałam się do kuchni.
- Dzień dobry - brunetka uśmiechnęła się do mnie i podała kawę.
- Dziękuję - odpowiedziałam i zajęłam miejsce przy wyspie kuchennej - Gdzie reszta? - rozejrzałam się po domu.
- Wyszli na plażę poćwiczyć choreografię - powiedziała i usiadła obok mnie.
- Oh, czyli mamy dziś wolne?
- Dokładnie tak - pokiwała głową i wzięła łyk kawy. Przeciągnęłam się leniwie i zaczęłam rozmyślać, co można dziś zrobić - Jakieś pomysły?
- Żadnych - odpowiedziałam zrezygnowana.
- Może opowiesz mi o tym kuzynie? - oparła głowę o dłoń.
- Z tego co wiem ma 22 albo 3 lata.. Jak mówiłam chodzi do naszej szkoły...
- A nazwisko?
- Wang/ Wong... Coś na W - wzruszyłam ramionami.
- Mhm.. Nie jest to koreańskie nazwisko, więc myślę, że jak tylko wrócimy to go znajdziemy - złapała moją dłoń.
- Mam nadzieję - uśmiechnęłam się słabo. Naszą krótką wymianę zdań przerwał telefon. Numer nieznany, przeciągnęłam palcem po ekranie - Halo? Tak, to ja - wyszłam szybko z kuchni.
- Dostaliśmy pani materiał - powiedziała uprzejma kobieta. Stałam w salonie i ukradkiem widziałam, że Yonka przysłuchuje się mojej rozmowie. Wiedziałam, że zna angielski i nie chciałam, żeby wiedziała kto dzwonił. Wyszłam na patio i zamknęłam drzwi - Jesteśmy zainteresowani współpracą z panią.
- Naprawdę? - zapytałam nie wierząc w to co słyszę.
- Tak - odparła zachwycona kobieta - Kiedy może nam pani wysłać resztę materiału?
- Myślę, że nawet dzisiaj.
- W porządku, w takim razie jesteśmy w kontakcie - odpowiedziała - Do usłyszenia.
- Tak - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Nie mogłam uwierzyć w to, że moje marzenie o wydaniu książki właśnie staje się prawdą. Pobiegłam szybko do pokoju i otworzyłam laptopa. Sprawdziłam dokładnie plik i wysłałam do wydawnictwa w Miami.
Opadłam zadowolona na łóżko i uśmiechnęłam się. Yonka weszła do pokoju i spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Kto dzwonił? - zapytała.
- Znajoma - odpowiedziałam szybko. Brunetka popatrzyła na mnie jeszcze trochę, po czym oznajmiła, że idzie do chłopaków. Zostałam sama w domu i mogłam robić wszystko, na co mam ochotę.
Włączyłam ponownie laptopa i weszłam w e-mail.
"Johanna Louis,
dziękujemy za wysłanie książki. Jesteśmy zainteresowani współpracą. Prosimy o stawienie się w naszym wydawnictwie 30 października o godzinie 9:00, w celu podpisania umowy i domówienia szczegółów."
Spojrzałam na datę 28.. Cholera... Weszłam szybko na stronę lotniska i zabukowałam bilet na jutro. Tylko co ja powiem reszcie? Nie chce, żeby wiedzieli o książce. Wiem.. Powiem, że lecę do dziadków. Wstałam i poszłam szybkim krokiem na plażę gdzie wszyscy byli. Zeszłam po kamiennych schodach i podeszłam do nich. Chwilowo mieli przerwę, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać.
- Witamy królową słońca - rzucił Jimin z głupim uśmieszkiem.
- Musimy pogadać - zaczęłam od razu, bez owijania w bawełnę.
- Jesteś w ciąży? - zapytała Yonka.
- Nie - zaprotestowałam.
- Już się bałam - przyłożyła dłoń do klatki i udała, że miałaby zawał.
- Muszę wyjechać - powiedziałam szybko.
- Jak to? - Tae spojrzał na mnie zawiedziony.
- Moi dziadkowie mnie potrzebują - matko, jak ja mogłam kłamać im prosto w oczy.
- Cóż V - Suga spojrzał na niego - Przynajmniej masz całe łóżko dla siebie.
- Suga! - Jin skarcił chłopaka wzrokiem.
- No co? - rozłożył ręce i położył się na koc.
- Więc co z twoimi dziadkami? - zapytał zmartwiony Hoseok.
- Po prostu prosili mnie o przyjazd.
- Dobrze - odparł Jungkook - Kiedy lecisz?
- Jutro.
- Szkoda - powiedział Jimin - Ale widzimy się na uniwerku - puścił mi oczko.
- Pewnie - uśmiechnęłam się. Spojrzałam na Rap Mona. Chłopak nic nie mówił, tylko przyglądał mi się uważnie. Czułam, że on wie, że skłamałam, ale nie chciał wydać mnie przy wszystkich.
Posiedziałam jeszcze chwilę z nimi i wróciłam do willi. Nie mogłam spędzić z nimi ani chwili dłużej po tym, jak ich okłamałam bez zająknięcia. Nigdy nie lubiłam kłamać, ale nie chciałam, żeby jeszcze o tym wiedzieli. Przynajmniej dopóki nie podpiszę umowy.
Wieczorem Yonka z Jungkookiem i Jin'em oglądali film, a Taehyung przyszedł i poprosił, żebym poszła z nim na plażę. Nie miałam na to ochoty, ale zgodziłam się. Chłopak nie odzywał się dopóki nasze nogi na dotknęły piasku. Uśmiechnęłam się, kiedy zobaczyłam, że przygotował dla nas kosz piknikowy, koc do siedzenia i wokół niego porozstawiał świeczki.
- Proszę - podał mi dłoń i usiedliśmy na kocu.
- Sam to zrobiłeś? - zapytałam zachwycona.
- Yonka trochę pomogła - przyznał z uśmiechem - Podoba się?
- Pewnie, jeszcze nikt czegoś takiego dla mnie nie zrobił. Dziękuję.
- Nie ma za co June - odpowiedział i złapał mnie z dłonie - To miał być nasz czas.. Jednak nie mamy tego czasu za wiele - uśmiechnął się słabo.
- Strasznie cię przepraszam - zrobiło mi się głupio, że go okłamuje.
- Nie przepraszaj, to nie twoja wina - Oh Tae.. Ty nic nie wiesz. Przysunął się do mnie i spojrzał w oczy - Wiesz June.. Kocham każdą chwilę z tobą.. Jednak boje się, że przez kontrakt nam nie wyjdzie.. Nie będę miał dla ciebie czasu.
- Wiem.. - mruknęłam i spuściłam wzrok. Chłopak złapał mnie delikatnie za brodę i uniósł głowę, tak żebym na niego spojrzała.
- Ale chce, żebyś wiedziała, że zawsze będziesz dla mnie najważniejsza - powiedział i pocałował mnie. Pocałunek z nim był mi znany. Delikatnie musnął moje wargi, po czym przycisnął nasze usta do siebie. Jego język zaczął toczyć małą bitwę z moim. W brzuchu pojawiło mi się stado motyli, a serce zaczęło bić mocniej. Przy nim zapominałam o świecie, który nas otaczał, zapominałam o wszystkim. Liczył się tylko on i ja. Tae odsunął się ode mnie i uśmiechnął szeroko - Mógłbym spędzać tak każdą chwilę swojego życia.
- Ja też - wyszeptałam i wtuliłam się  jego ciało.
Siedzieliśmy na plaży jeszcze około dwóch godzin. Rozmawialiśmy przy tym o nas, o naszych planach, dzieciństwie, marzeniach. Dowiedziałam się o Tae wiele rzeczy, a on o mnie. Nie lubiłam o sobie rozmawiać, ale chłopak koniecznie chciał coś o mnie wiedzieć, więc powiedziałam i czułam się z tym źle. Położyliśmy się do łóżka. Tak jak ostatni chłopak przyciągnął mnie do siebie. Czułam się bezpieczna i kochana w jego objęciach. Uśmiechnęłam się pod nosem i zasnęłam w jego objęciach.

poniedziałek, 20 marca 2017

Rozdział 16.

Po nieprzyjemnej sytuacji postanowiliśmy wrócić do domu. Siedzieliśmy nad basen, rozmawialiśmy i wygłupialiśmy. Patrzyłam na spokojny ocean z tarasu. W tafli wody odbijał się księżyc, którego obraz co chwila się rozmywał, przez falującą wodę. Spojrzałam w bok i zobaczyłam, że Namjoon i Tae rozmawiają o czymś. Stali pod patio z nadzieją, że nikt ich nie usłyszy. Przysunęłam się troszkę bliżej i słuchałam ich.
- ... nie rozumiem cię Namjoon - powiedział Tae.
- Ja sam tego nie rozumiem - odparł chłopak - Ale jedno mogę ci zapewnić.
- Co takiego? - V spojrzał na niego.
- Że nie będę nawet o niej myślał, dopóki tobie się będzie podobała i dopóki nie odpuścisz.
- Ja nie... Nie mogę Namjoon, żaden z nas nie powinien z nią być.
- Taehyung nie zawalaj swojego szczęścia, tylko o to cię proszę - chłopak poklepał go w ramię.
- Nie wiem.... - odpowiedział V i pokręcił głową.
- Przemyśl to - rzucił Namjoon i chciał odejść.
- Rap Mon? - Tae złapał go za ramię - Mam nadzieję, że to nie popsuje naszych relacji.
- Oczywiście, że nie - odpowiedział pewnie i odszedł do reszty. Spojrzałam znowu na ocean i udawałam, że jestem czymś zajęta.
- Hej - Taehyung ustał obok mnie - W porządku?
- Pewnie, a u ciebie? - uśmiechnęłam się do niego.
- Również - odpowiedział.
- Chodźcie tu!!! - krzyknął J-Hope. Uśmiechnęliśmy się do siebie i dołączyliśmy do reszty.
- Pogramy sobie w grę - powiedział Jimin.
- Jaką? - zapytała Yonka.
- Noc prawdy - odpowiedział Suga.
- Czyli? - brunetka spojrzała na niego.
- Każdy z nas szczerze będzie odpowiadał na pytania, jakie mu się zada - wyjaśnił Jin.
- W porządku - przytaknęła podekscytowana i wzięła łyk piwa.
- W takim razie - Jimin spojrzał na mnie.
- June zaczyna? - Jungkook uśmiechnął się do mnie - Czemu wyjechałaś do Korei? - zapytał szybko zanim zdążyłam zaprotestować, że nie chce być pierwsza.
- Bo moja mama chciała - skłamałam.
- Oj, June - powiedział Suga poważnie - Kłamiesz...
- Może - przyznałam się i upiłam duży łyk piwa.
- Więc? - zapytał Kookie niecierpliwie.
- No, bo... - zaczęłam - To długa historia.
- Mamy czas - Jin uśmiechnął się szeroko.
- Moi dziadkowie.. Adoptowali kiedyś Koreankę... - przerwałam i znowu wzięłam łyk alkoholu - Wychowywali ją jak rodzoną córkę, ale ona w wieku 16 lat zaszła w ciążę - uśmiechnęłam się słabo na wspomnienie mojej ciotki - Wyjechała z chłopakiem do Korei.. Oddała chłopca do adopcji... Moja mama za wszelką cenę chciała go odnaleźć.. Nadal go szuka... Dlatego wybrała mi ten uniwersytet.. Doszukała się informacji, że on się tu uczy..
- Wooooo - powiedział Jimin - Czyli, że ty masz gdzieś tu kuzyna?
- Nie do końca - zaprzeczyłam i spojrzałam na niego - Prawnie nie jesteśmy rodziną, ale mentalnie owszem.
- Zastanawiałaś się kiedyś kto to może być? - Tae spojrzał na mnie zamyślony.
- Wiele razy.. Czasami jak mijam jakiegoś chłopaka na korytarzu zastanawiam się czy to może on... - przyznałam.
- Pomożemy ci go znaleźć - Yonka położyła swoją dłoń na mojej.
- Wątpię, żeby się udało...
- Damy radę - posłała mi uśmiech nadziei.
- Okaaay - przerwał Rap Mon - Teraz Jin... Kto ma jakieś pytanie?
- Ja - wyrwał się Suga - Ściągnąłeś nas tu ze względu na wolny dom, czy jest coś innego?
- Emmm.. Ja.. - chłopak zaczął się jąkać - Jest coś jeszcze...
- Jak to? - Jimin spojrzał na przyjaciela zawiedziony, że nie powiedział mu wszystkiego.
- No bo... Ten producent.. - uśmiechnął się - Zadzwonił do mnie.. Przyjął płytę!!! Powiedział, że jest niesamowita!! I jak wrócimy mamy dostarczyć mu choreografię i pomysły na teledysk! - krzyknął podekscytowany.
- Czy to znaczy... - zaczął J-Hope.
- Że mamy kontrakt? - Tae wstał z miejsca.
- TAAAK! - wrzasnął Jin i chłopacy zaczęli krzyczeć i tańczyć z radości. Uśmiechnęłam się szeroko. Byłam szczęśliwa i dumna, że ich marzenia zaczynają się spełniać. Dostali niesamowitą szansę od losu i byłam pewna, że świetnie ją wykorzystają. Zasługują na same dobre rzeczy.
Wiem, że będą jednymi z najbardziej rozpoznawalnych na świecie, będą mieli trasy, sesje, koncerty własne albumy. Obserwowałam ich z boku i dotarło do mnie, że to jest to, na co czekali całe życie.
Yonka przytulała się razem z nimi, a ja wstałam i poszłam do pokoju. Wyciągnęłam notatnik z piosenkami i zaczęłam pisać. Właśnie tak na mnie działali. Zawsze kiedy spędzałam z nimi czas, potem pisałam piosenki. Wyjrzałam przez okno i spojrzałam na nich. Dalej tańczyli, uśmiechali się i wygłupiali.
Jutro ostatni dzień października... Mieszkam w kampusie dopiero miesiąc, a już zawarłam niesamowite przyjaźnie, spotkałam chłopaka, który totalnie miesza mi w głowie. Mam zakręconą współlokatorkę i przyjaciela, który się o mnie troszczy. Przyjaciela.. Czy to tak myślę o Tae? Potrząsnęłam głową i odrzuciłam te myśl od siebie. Wróciłam wspomnieniami do wakacji. Spędziłam je razem z mamą u dziadków w Miami. Zamknęłam oczy i widziałam siebie i swoje kuzynostwo na plaży. Rozmawialiśmy wtedy o naszym zaginionym "kuzynie". Nie przywiązywałam wtedy większej uwagi do informacji o nim, które rodzina zdobyła, ale teraz najmniejsza informacja miała znaczenie. Mój kuzyn mówił wtedy, że chłopak ma na imię.. Jeon? Nie... Leon? Ugh, nie.. To było koreańskie imię..
Otworzyłam oczy..
- Muszę go znaleźć - powiedziałam sama do siebie i zamknęłam notatnik.

niedziela, 19 marca 2017

Rozdział 15.

Yonka obudziła mnie około 4:00 nad ranem. Jak mogłam nie wziąć pod uwagę tego, że o 5:30 mamy samolot i bezmyślnie siedziałam do północy. Wygrzebałam się niechętnie z łóżka. Wzięłam szybki prysznic, związałam włosy w warkocz, założyłam czarne leginsy i bluzę, którą Tae zostawił wczoraj u nas. Moja współlokatorka cierpliwe czekała, aż do końca się przygotuje i będę gotowa do wyjścia. Zabrałyśmy walizki, plecaki i poszłyśmy do taksówki, która czekała na nas na dole akademika. Starszy pan pomógł spakować walizki i ruszył na lotnisko, gdzie mieliśmy spotkać się z chłopakami.
Tak jak przewidziała Yonka stali zniecierpliwieni i czekali na nasze przybycie.
- Jak długo można na was czekać? - zapytał Jin. Wzruszyłyśmy ramionami, nic przy tym nie mówiąc. Żadna z nas nie miała ochoty przekomarzać się od rana. Udaliśmy się na odprawę i do samolotu. Chłopacy od rana byli w wyśmienitych nastrojach. Żartowali, wygłupiali się i głośno rozmawiali. Kiedy weszliśmy do samolotu, zajęłam miejsce obok Hoseoka i Jimina. Tae, Yonka i Suga siedzieli przed nami, Jungkook, Jin i Namjoon obok nas.
- Proszę zapiąć pasy! - wykonaliśmy polecenie i czekaliśmy, aż samolot wystartuje. Siedziałam cicho i współczułam chłopakom, bo nie byłam najlepszym towarzyszem do rozmów. Byłam strasznie senna i oparłam delikatnie głowę o Jimina, który też najwyraźniej zasypiał.
- Oh proszę cię June - przede mną stał Tae i uśmiechał się szeroko - Uśmiechnij się! To tylko jedno zdjęcie - uległam jego prośbom i uśmiechnęłam najszczerzej jak potrafiłam. Chłopak pstryknął mi kilka zdjęć i objął mnie w pasie - Kocham cię mała - wyszeptał i pocałował w usta. Kiedy odsunął się ode mnie, zobaczyłam że Namjoon stoi obok nas ze swoją dziewczyną. Uderzyło we mnie gorąco i zmierzyłam ją wzrokiem. Zazdrość zaczęła walczyć ze zdrowym rozsądkiem. Z jednej strony miałam ochotę rozwalić głowę tej dziewczynie, a z drugiej nie chciałam zranić Taehyung'a. Bardzo mi na nim zależało, więc zignorowałam uczucie zazdrości i przytuliłam się do chłopaka.
Namjoon spojrzał się na mnie i odezwał spokojnym głosem: - Myślałem, że będziesz o mnie walczyć June.
Obudziłam się ze łzami w oczach. J-Hope dotknął delikatnie mojego ramienia. Mój oddech był płytki i nierówny. Próbowałam się uspokoić. Przetarłam senne oczy i uśmiechnęłam do chłopaka.
- Jest okay - odparłam szybko, a on zabrał rękę i wrócił do czytania książki. Odpięłam pasy, wstałam i poszłam szybkim krokiem do łazienki. Odkręciłam zimną wodę i przemyłam twarz. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam pod oczami wielkie, sine worki. Ktoś zapukał do łazienki.
- Zajęte - odparłam i ktoś zapukał mocniej. Otworzyłam drzwi i warknęła - Nie rozumiesz, że zajęte! - przed drzwiami stał uśmiechnięty Namjoon.
- Zawsze od rana jesteś taka niemiła? - zapytał rozbawiony.
- Dla ciebie nawet i w południe byłabym niemiła - rzuciłam i chciałam go wyminąć, ale zablokował mi drogę.
- O co ci chodzi June? - spojrzał mi w oczy.
- Naprawdę nie wiesz? - teraz to ja zaczęłam się śmiać, ale nie był to zwykły śmiech, tylko histeryczny - Jesteś żałosny wiesz?
- Może mi wyjaśnisz dlaczego jesteś dla mnie oschła? - zrobił krok do przodu, co zmusiło mnie do cofnięcia się. Chłopak zamknął drzwi do łazienki, która była naprawdę mała i dzieliło nas od siebie zaledwie parę centymetrów.
- Dlaczego nie powiedziałeś mi o Sally? - wydusiłam w końcu - Myślałam, że ci się podobam... To dlatego raz byłeś miły, a za chwilę byłam dla ciebie nikim?
- Co ty bredzisz - warknął - Sally to nie jest nikt ważny.
- Po waszej rozmowie nie zauważyłam!
- June.. Ja udaje, że z nią chodzę, ponieważ nasi rodzice robią razem interesy.. Jak tylko dolecimy mam zamiar z nią zerwać - powiedział spokojnie - Poza tym dlaczego jesteś zazdrosna? Myślałem, że naprawdę lubisz Tae?
- Bo lubię - odparłam - Nawet bardzo..
- Więc w czym problem?
- W tym, że ciągle myślę o tobie.. - odpowiedziałam cicho i jakoś udało mi się wyminąć chłopaka. Otworzyłam drzwi i szybko wróciłam na swoje miejsce. Usiadłam i zaczęłam głęboko oddychać.
- Spójrz! - powiedział podekscytowany Jimin i wyjrzał przez okno. Zrobiłam to co on i uśmiechnęłam się. Byliśmy już na Bali. Wyspa była piękna. Otaczał ją czysty ocean. Już nie mogłam się doczekać, aż wylądujemy i zaczniemy nasz wypoczynek.
Godzinę później byliśmy już w drodze do willi wujka Jina. Każdy znasz był strasznie podekscytowany. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Zaniemówiłam i po prostu stałam i się patrzyłam.
- Wooow - powiedziała Yonka. Szczęka opadła nam wszystkim. Jedynie Jin zaczął się z nas śmiać i wszedł do środka. Podążyliśmy za nim. Okazało się, że jego wujek wyjechał na jakiś czas, więc mamy całą willę dla siebie. Zostawiłam walizkę w salonie i wyszłam na taras. Rozciągał się na nim piękny basen z widokiem na ocean. Z drugiej strony domu były kamienne schody, którymi schodziło się na prywatną plażę. Jin dołączył do mnie na tarasie.
- Podoba się? - zapytał zadowolony.
- I to bardzo - odparłam - Dziękuję, że mnie zaprosiliście.
- Nie ma za co - objął mnie ramieniem i staliśmy tak przez dłuższą chwilę. Słońce idealnie prażyło, więc postanowiliśmy się odświeżyć i iść na naszą plażę. NASZĄ! Jejku, jakie to cudowne.
Zabrałam swoje rzeczy z salonu i poszłam na drugi koniec domu. Willa nie miała żadnego piętra, ale była tak ogromna, że można było się zgubić. Pokoi było sześć, a nas dziewięciu. Weszłam do pokoju, który przydzielił mi Jin i zobaczyłam Tae siedzącego na łóżku. Uśmiechnęłam się do siebie. Cieszyłam się, że to z nim będę dzielić pokój, a nie z kimś innym. Usiadłam obok chłopaka, który od razu przyciągnął mnie do siebie.
- Dziękuję ci - powiedział.
- Za co?
- Za wczorajszą wiadomość June - uśmiechnął się szeroko.
- Nie dziękuj Tae - pocałowałam go w policzek i oboje wstaliśmy, żeby przygotować się do wyjścia. Założyłam w łazience... Tak mieliśmy własną łazienkę! Założyłam swoje nowe bikini, wzięłam nowe okulary, biodra przewiązałam zwiewną chustką. Spakowałam coś do picia, koc, krem i poszłam do salonu gdzie wszyscy już byli. Yonka miała na sobie czarne bikini z wysokim stanem, ozdobione po boku sznureczkami, a stanik był bez ramiączek, również ze sznurkami, ale na środku.
Jin zamknął drzwi i zeszliśmy na plaże. Zauważyłam, że Namjoon dołączył do nas chwilę później z jakąś blondynką.
- June? - zawołał mnie - To Sally - dziewczyna zmierzyła mnie wzrokiem, ale uśmiechnęła się sztucznie i podała dłoń.
- Namjoon sporo mi o tobie mówił - rzuciła - Tak się tobą zachwycał, czego teraz zupełnie nie rozumiem, jesteś taka zwyczajna, że to aż przykre... Nic specjalnego - docięła mi i pocałowała chłopaka w policzek. Namjoon cały się spiął, ale nic nie powiedział.
- Mi ciebie też miło poznać - odparłam i odeszłam od dziewczyny - Suka - burknęłam pod nosem, a J-Hope z Jiminem wybuchnęli śmiechem.
- Spokojnie - powiedział Jimin - Nikt jej tu nie lubi.
- Nawet sam Namjoon - dodał Hoseok i teraz to ja zaczęłam się śmiać. Rozłożyłam koc i uśmiechnęłam się do Tae. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że reszta już świetnie bawi się w wodzie. Yonka bardzo dobrze bawiła się z chłopakami, ale czemu mnie to dziwi... w końcu znają się od dziecka. Pomachała mi z wody.
- Chodź do nas! - krzyknęła, ale ja pokiwałam głową, że wolę zostać na brzegu. Dziewczyna zrobiła smutną minę, ale na szczęście Suga jej przerwał chlapiąc na nią wodą.
- June - Tae podszedł do mnie i objął w tali - Chodź do wody.
- Wolę zostać tutaj - odparłam i odwiązałam chustkę, która opadła na ziemię.
- O nie ma mowy! - powiedział chłopak i podniósł mnie. Pisnęłam głośno i zaczęłam się śmiać. Taehyung wbiegł ze mną do wody i puścił dopiero na głębokości mojej klatki piersiowej.
- V!!! - krzyknęłam.
- Oj nie denerwuj się na niego - Jungkook podpłynął do mnie i przycisnął do siebie, żebym nie uciekła. Zaczęłam go łaskotać pod wodą, ale jego to nie ruszyło.
- O matko - powiedziałam zrezygnowana, kiedy moja bitwa nawet nie wzruszyła go. Zaczęłam się wygłupiać ze swoimi towarzyszami. J-Hope powiedział coś o Rap Monie do Jina i spojrzałam na brzeg. Chłopak siedział poirytowany z Sally na brzegu i przyglądał się nam. Postanowiłam pójść po niego.
- Chodź do nas - wyciągnąłem do niego dłoń.
- On zostaje - powiedziała Sally - Prawda skarbie?
- Chyba wolę iść z June - rzucił nawet na nią nie patrząc i podając mi dłoń wstał. Poszliśmy razem do wody, a blondynka rzuciła wyzwisko w moją stronę. Zignorowałam to, ale Yonka się poirytowała.
- Hej - podpłynęła do mnie - Pamiętasz jak mówiłam, że mam plan? - uśmiechnęła się zadziornie.
- Owszem - przytaknęłam niepewnie.
- Chodź! - złapała mnie pod rękę i wyszłyśmy na brzeg. Położyłyśmy się na kocu i powiedziała mi co planuję. Około godziny leżałyśmy i opalałyśmy się, podczas gdy chłopacy pływali, dokuczali nam, grali w piłkę. Kiedy nadszedł odpowiedni czas, Yonka wstała i wzięła krem z filtrem.
- Zajmij czymś chłopaków - poleciła, więc zrobiła to. Podeszłam do nich i zaczęłam udawać, że coś znalazłam obserwując ukradkiem brunetkę, która pisała na brzuchu dziewczyny napis "zdzira".
Wieczorem mieliśmy iść na imprezę, a Sally kochała pokazywać brzuch... Teraz już go nie pokaże. Kiedy skończyła pomachała mi i zostawiłam chłopaków wracając do niej.
Wieczorem siedziałam przy barze z Jin'em i Jungkookiem. Czekaliśmy na wielką chwilę wejścia Sally. Moja współlokatorka bawiła się z Jimin'em i Hoseokiem. Tae z Yoongim czekali przy grillu na jedzenie dla nas.
Nadszedł ten moment. Zobaczyłam rozbawionego Namjoon'a, a za nim Sally, która nie wiedziała o co chodzi. Na jej opalonym brzuchu widniał biały napis "zdzira". Kiedy chłopacy to zobaczyli wybuchnęli głośnym śmiechem, a ja z przyjaciółką przybiłam sobie piątkę.
- Z czego się śmiejecie? - zapytała blondynka.
- Jak minął ci dzień? Zdziro? - zapytał Suga i zaczął śmiać się jeszcze głośniej.
- Namjoon! - pisnęła dziewczyna, a chłopak wycierał łzy śmiechu.
- Powiem ci tak... Ten kto to zrobił ma u mnie dług - wydusił. Dziewczyna spojrzała na swój brzuch i głośno krzyknęła.
- Zrób coś!!!!! - popchnęła Namjoon'a.
- Sorry, ale nie bardzo mnie to obchodzi.
- Jak to?!
- Ten napis mówi prawdę, jesteś zdzirą - dodał.
- Dlaczego tak mówisz?! Wolisz ją?! - wskazała na mnie.
- Tak wolę - podszedł do niej - A wiesz dlaczego? Bo June jest szczera, słodka, urocza. Nie obchodzi ją twoje zdanie, bo zna swoją wartość, nie potrzebuje ciągłych komplementów. Może czasami jest nieznośna, wredna i bezczelna, ale to w niej kocham najbardziej - wycedził jej prosto w oczy. Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale odwróciła się i wybiegła. Ja z Tae staliśmy i patrzyliśmy na RM nie wierząc w jego słowo.
" To kocham w niej najbardziej... "

sobota, 18 marca 2017

Rozdział 14.

Po nieprzyjemnej sytuacji z moją mamą chłopacy poszli do domu, tylko Tae został.
- Masz ochotę na spacer? - zapytał nagle.
- Chętnie - zgodziłam się i ubrałam się dość ciepło, ponieważ na dworze było zimno.
Kiedy wyszliśmy z akademika uderzył nas typowo jesienny wiatr. Powietrze było świeże i naprawdę przyjemne, jednak wiatr pokonywał tę przyjemność. Szliśmy w milczeniu do parku. Zachwycałam się gwiaździstym niebem i nie mogłam uwierzyć, że jutro będę podziwiała to samo niebo, ale na Bali. Czułam podekscytowanie, ponieważ nigdy nie byłam na takich wakacjach z przyjaciółmi. Czułam w głębi serca, że to będzie kolejna przygoda, której długo nie zapomnę. Usiedliśmy na ławce oddalonej od chodnika.
- Cieszysz się na jutrzejszy wyjazd? - Taehyung uśmiechnął się.
- Tak - przyznałam szczerze - To będą moje pierwsze takie wakacje.
- Naprawdę?
- Mama nigdy mnie nie puszczała - uprzedziłam jego pytanie, a on pokiwał głową ze zrozumieniem.
- June? - przysunął się do mnie i złapał za dłonie - Naprawdę coś do ciebie czuje - przerwał - Nie mów nic.. Naprawdę długo zbierałem się, żeby ci to powiedzieć... Ze względu na Namjoon'a.. Podejrzewam, że gdyby nie Sally on by z tobą był.. Ale powiedział, że nasze szczęście jest dla niego najważniejsze, co bardzo cenię.. I chciałem się zapytać... Czy ty... Ty czujesz coś do mnie? - spojrzałam na niego zakłopotana.
- Tae, ja... - wzięłam głęboki oddech - Oczywiście, że coś do ciebie czuje. Kocham każdą chwilę spędzoną z tobą i... Ja, dziękuję Bogu, że cię spotkałam.. Jednak....
- Namjoon? - zapytał zawiedziony.
- Nie - zaprzeczyłam - To znaczy, jego zachowanie mnie strasznie myli... Ale on ma dziewczynę... I nie chce z nim być...
- Czy to znaczy, że... - uśmiechnął się - Że widzisz dla nas przyszłość?
- Przy tobie czuję się szczęśliwa - powiedziałam szczerze. Czuję się szczęśliwa. Oczywiście, że Namjoon mnie pociągał i intrygował, ale sam fakt, że ma dziewczynę odpychał mnie wystarczająco na tyle, że nie chciałam o nim myśleć. Był dla mnie przyjacielem i to mi wystarczało. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i zamknął w uścisku. Poczułam znajome uczucie ciepła i bezpieczeństwa. Lubiłam to... mało tego. Kochałam to uczucie. Czułam się przy nim tak, jak przy nikim innym. Cieszyłam się, że jest obok mnie i naprawdę oddałabym dużo, żeby ta chwila trwała wiecznie. Wiedziałam, że on mnie nie zrani i zawsze będzie dla mnie dobry. Dla niego liczyło się moje bezpieczeństwo, a dla Namjoon'a raz bezpieczeństwo, a raz żeby mnie zranić. Nie mogłam za cholerę pojąć jego zachowania.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę - przyznał - Myślałem, że po tamtym pocałunku i tym co ci powiedziałem skreślisz mnie na zawsze.
- Tae.. Jesteś najbardziej kochaną osobą jaką kiedykolwiek spotkałam... Nie potrafiłabym cię skreślić.. Ale też nie chce cię oszukiwać... - ukryłam twarz w jego klatce piersiowej i słuchałam bicia serca.
- Wiem June.. Dlatego nie będę naciskał... Poczekam na to co da nam los - pocałował mnie w czoło.
- Dziękuję... - wyszeptałam.
- Nie dziękuj.. - odpowiedział. Siedzieliśmy tak jeszcze chwilkę i chłopak odprowadził mnie do akademika. Całą drogę śmieliśmy się i żartowaliśmy. To był naprawdę świetny czas, zwłaszcza po kłótni z mamą, po której czułam się źle. Nie lubiłam się z nią kłócić, ale prędzej czy później musiało do tego dojść. Nie mogła wiecznie ingerować w moje życie i ustawiać je, tak jak jej się podoba. Miałam tego dość. Kiedyś mi to nie przeszkadzało. Zawsze miałam od niej to, co chciałam... ale nigdy nie miałam od niej miłości i matczynego uczucia, którego potrzebowałam. Jak byłam mała chodziłyśmy na plac zabaw. Często siadałam z boku i patrzyłam jak inne matki bawią się ze swoimi dziećmi... A moja? Moja siedziała z boku i rozmawiała przez telefon ze swoim kolejnym chłopakiem. Kiedy tata nas zostawił zaczęła się umawiać ciągle na randki. Bardzo często siedziałam wtedy w domu i rozmawiałam z Ashtonem. W gimnazjum mi to przeszkadzało, ciągle płakałam, ale w końcu przywykłam do tego. Spędzałam całe noce ze swoim przyjacielem na oglądaniu filmów lub nauce. On zawsze był przy mnie... a potem wyjechał na studia. Znowu zostałam sama i zagłębiłam się w nauce... Nic innego mi nie pozostało.
Weszłam do pokoju i od razu poszłam pod prysznic. Tym razem odkręciłam zimną wodę, żeby ochłonąć. Lodowata woda była idealna na moje rozgrzane ciało. Uczucia buzowały we mnie niczym lawa w czynnym wulkanie, który zaraz wybuchnie. Broniłam się przed wybuchem, ale wszystko się we mnie kłębiło. Zaczęłam się zastanawiać nad propozycją wrócenia do Stanów. Mogłabym zamieszkać z ojcem i zacząć wszystko od nowa. Zatrzymywała mnie tylko myśl, żeby pomóc chłopakom przy zdobyciu kontraktu i nie zostawiać Yonki samej. Naprawdę polubiłam tą dziewczynę. Była głośna, nieogarnięta, zawsze mówiła to co myśli i często zanim się ją widziało, słyszało się jej śmiech. Była naprawdę przeurocza i mimo, że znamy się krótko martwiła się o mnie jak o siostrę. Była przy mnie, a to wystarczało, żeby została kimś ważnym w moim życiu. Jakiś czas temu jeśli bym ją poznała, to uciekłabym jak najdalej, a teraz? Teraz chciałam spędzać każdą chwilę z nią i siódemką chłopaków, którzy rozweselali mnie. Byli zabawni, czasem mieli głupie pomysły, ale ich serca były wielkie i otwarte na nowe znajomości. Inspirowali mnie. Odkąd mnie poznali napisałam tyle piosenek, które naprawdę mi się podobały. Kochałam to kiedy najgroźniejszy horror zamieniał się przy nich w komedię, a najśmieszniejsza komedia w najgorszy horror. Uwielbiałam to, że zawsze pochłaniali pizzę zanim zdążyłam pomyśleć, żeby wziąć kawałek... Byli kimś ważnym.. Byli rodziną, której bym nigdy za nic nie oddała. Chciałam pomóc im w zdobyciu kontraktu, chciałam być ważną częścią ich życia i chciałam, żeby zawsze dobrze mnie wspominali.
Zakręciłam wodę, założyłam piżamy i weszłam do pokoju. Brunetka słodko spała na swoim łóżku otoczona ubraniami. Nie czułam zmęczenia, więc poskładałam wszystkie jej rzeczy i schowałam do walizki, którą potem łatwo zasunęłam. Kiedy odstawiłam ją w kąt pokoju, zaczęłam pakować swoje rzeczy.
Skończyłam około północy i położyłam się do łóżka. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do V.
"Mam nadzieję, że ten wyjazd będzie szansą dla nas i wszechświat pokaże czego od nas oczekuję :)  Mimo wszystko pamiętaj, że zawsze będziesz dla mnie bardzo ważny. Nie ważne co się stanie. Duża część mojego serca zawsze będzie Twoja Tae. Kocham cię <3"